THC i padaczka lekooporna — nadzieja terapeutyczna czy potencjalne ryzyko

Thc i padaczka

THC i padaczka — aktualne badania

Padaczka należy do najbardziej złożonych chorób neurologicznych, a jej leczenie pomimo ogromnego postępu medycyny nadal może stanowić poważne wyzwanie. Dostępnych jest wiele leków przeciwpadaczkowych, jednak u części pacjentów nie pozwalają one na uzyskanie wystarczającej kontroli napadów. Właśnie dlatego naukowcy od lat poszukują nowych substancji i mechanizmów biologicznych, które mogłyby w przyszłości uzupełnić obecne możliwości terapeutyczne. Jednym z najbardziej interesujących, ale zarazem kontrowersyjnych kierunków badań stał się układ endokannabinoidowy oraz związki występujące w konopiach.

W dyskusji dotyczącej kannabinoidów i padaczki bardzo często pojawia się jednak podstawowy problem terminologiczny. Pojęcia takie jak marihuana medyczna, konopie, kannabinoidy, CBD i THC bywają traktowane niemal jak synonimy, chociaż z farmakologicznego punktu widzenia oznaczają zupełnie inne rzeczy. Szczególnie ważne jest rozróżnienie kannabidiolu, czyli CBD, oraz delta-9-tetrahydrokannabinolu, czyli THC. To dwie substancje pochodzące z tej samej rośliny, ale ich wpływ na organizm człowieka znacząco się różni.

CBD nie wywołuje typowego dla THC działania odurzającego i właśnie ten kannabinoid posiada obecnie najlepiej udokumentowane właściwości przeciwdrgawkowe w określonych ciężkich zespołach padaczkowych. THC pozostaje znacznie większą niewiadomą. Badania eksperymentalne dostarczały wyników wskazujących zarówno na potencjalne właściwości przeciwdrgawkowe, jak i działanie prodrgawkowe. Oznacza to, że THC w pewnych warunkach może wpływać na pobudliwość neuronów w sposób zupełnie inny, niż sugerowałoby popularne przekonanie, że wszystkie kannabinoidy działają podobnie.

Dlaczego temat THC i padaczki wzbudza tak duże zainteresowanie?

Zainteresowanie kannabinoidami w neurologii nie pojawiło się przypadkowo. Padaczka jest grupą zaburzeń charakteryzujących się trwałą predyspozycją mózgu do występowania napadów padaczkowych. Napad jest konsekwencją nieprawidłowej, nadmiernej lub nadmiernie zsynchronizowanej aktywności komórek nerwowych. W zależności od obszaru mózgu, w którym rozpoczyna się takie zaburzenie, jego objawy mogą być bardzo różne.

Napad padaczkowy nie zawsze oznacza charakterystyczne drgawki całego ciała. Może objawiać się krótkotrwałym zaburzeniem świadomości, nietypowymi ruchami, zmianami zachowania, zaburzeniami czucia, wzroku, słuchu albo autonomicznych funkcji organizmu. Z tego powodu sama padaczka również nie jest jednorodną chorobą. Pod wspólną nazwą znajduje się wiele zespołów i typów padaczki mających odmienne przyczyny, przebieg, rokowanie oraz reakcję na leczenie.

Ta różnorodność ma ogromne znaczenie w ocenie działania THC. Nie można zakładać, że substancja wpływająca korzystnie na jeden eksperymentalny model napadu będzie równie skuteczna u wszystkich pacjentów. Mechanizmy odpowiadające za rozwój padaczki mogą być związane między innymi z czynnikami genetycznymi, zmianami strukturalnymi mózgu, zaburzeniami metabolicznymi, przebytymi urazami czy innymi chorobami neurologicznymi. Dlatego wyniki dotyczące kannabinoidów zawsze trzeba analizować w kontekście konkretnego rodzaju padaczki.

Padaczka lekooporna jako impuls do poszukiwania nowych terapii

Największe zainteresowanie alternatywnymi metodami leczenia dotyczy pacjentów, u których standardowa farmakoterapia nie zapewnia odpowiedniej kontroli napadów. Problem padaczki lekoopornej jest jednym z najważniejszych powodów, dla których kannabinoidy znalazły się w centrum zainteresowania neurologów, farmakologów i rodzin pacjentów.

Współczesne leczenie padaczki obejmuje wiele różnych leków przeciwpadaczkowych działających poprzez odmienne mechanizmy. Niektóre wpływają na kanały jonowe, inne na neuroprzekaźnictwo GABA-ergiczne lub glutaminergiczne, a jeszcze inne wykorzystują bardziej złożone mechanizmy molekularne. Pomimo tak szerokiego arsenału terapeutycznego istnieją osoby, u których napady pozostają niewystarczająco kontrolowane.

Konsekwencje takiej sytuacji wykraczają znacznie poza same napady. Częste napady mogą zwiększać ryzyko urazów, wpływać na rozwój poznawczy dziecka, ograniczać samodzielność dorosłego pacjenta, pogarszać jakość snu oraz utrudniać edukację, pracę i funkcjonowanie społeczne. W ciężkich encefalopatiach padaczkowych problem jest szczególnie poważny, ponieważ choroba może oddziaływać praktycznie na wszystkie obszary życia pacjenta i jego rodziny.

Nic więc dziwnego, że pojawienie się pierwszych doniesień o potencjalnych właściwościach przeciwdrgawkowych kannabinoidów wywołało ogromne zainteresowanie. Z czasem jednak naukowcy zaczęli zauważać, że pytanie „czy konopie pomagają na padaczkę?” jest zbyt uproszczone. Znacznie bardziej właściwe jest pytanie: który kannabinoid, w jakiej dawce, w jakim preparacie, przy jakim rodzaju padaczki i u jakiej grupy pacjentów może wpływać na częstość napadów?

THC i CBD to nie ta sama substancja

Najważniejszym punktem wyjścia do zrozumienia aktualnych badań jest rozdzielenie THC od CBD. Delta-9-tetrahydrokannabinol jest głównym związkiem odpowiadającym za psychoaktywne właściwości marihuany. Kannabidiol nie powoduje natomiast typowego odurzenia charakterystycznego dla THC i posiada odmienny profil farmakologiczny.

Różnica ta jest szczególnie istotna w neurologii. Silne dowody kliniczne dotyczące wykorzystania kannabinoidów w określonych zespołach padaczkowych odnoszą się przede wszystkim do oczyszczonego CBD, a nie THC. Randomizowane badania kliniczne CBD przeprowadzone między innymi u pacjentów z zespołem Draveta oraz zespołem Lennoxa-Gastauta wykazały możliwość zmniejszenia częstości określonych rodzajów napadów. To właśnie te badania zmieniły sposób, w jaki medycyna zaczęła traktować kannabinoidy.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że marihuana zawierająca THC będzie działała podobnie. Preparat farmaceutyczny zawierający dokładnie określoną ilość oczyszczonego CBD jest czymś zupełnie innym niż susz konopi, ekstrakt o zmiennym składzie albo produkt zawierający jednocześnie znaczne stężenia THC i CBD. Różnią się nie tylko proporcjami kannabinoidów, lecz również przewidywalnością dawkowania, metabolizmem oraz profilem działań niepożądanych.

To właśnie pomijanie tej różnicy odpowiada za znaczną część nieporozumień dotyczących „marihuany na padaczkę”. Jeżeli badanie wykazuje skuteczność CBD, nie można na tej podstawie stwierdzić skuteczności THC. Analogicznie, obserwacja działania produktu zawierającego wiele kannabinoidów nie pozwala łatwo określić, który składnik odpowiadał za zaobserwowany efekt.

Czym właściwie jest THC?

Delta-9-tetrahydrokannabinol należy do fitokannabinoidów produkowanych przez konopie. Jego budowa chemiczna pozwala mu oddziaływać z układem endokannabinoidowym człowieka, a szczególne znaczenie ma jego aktywność wobec receptorów kannabinoidowych CB1. Receptory te występują w dużych ilościach w ośrodkowym układzie nerwowym.

THC może wpływać między innymi na percepcję, pamięć krótkotrwałą, koordynację ruchową, czas reakcji, nastrój oraz odczuwanie bodźców. Intensywność tych efektów zależy od dawki, drogi podania, tolerancji użytkownika, indywidualnej wrażliwości oraz składu produktu. Z punktu widzenia padaczki szczególnie interesujący jest jednak wpływ THC na komunikację między neuronami.

Receptory CB1 znajdują się na zakończeniach neuronów i uczestniczą w regulowaniu uwalniania neuroprzekaźników. Aktywacja układu kannabinoidowego może więc modyfikować równowagę pomiędzy procesami pobudzającymi i hamującymi w mózgu. A właśnie zaburzenie tej równowagi znajduje się w centrum wielu mechanizmów prowadzących do napadów padaczkowych.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że ograniczanie nadmiernego uwalniania neuroprzekaźników powinno zawsze działać przeciwdrgawkowo. Biologia układu nerwowego jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Receptory CB1 znajdują się zarówno w obwodach związanych z transmisją pobudzającą, jak i hamującą. W zależności od miejsca działania, dawki oraz stanu konkretnej sieci neuronalnej efekt aktywacji tych receptorów może być różny.

Układ endokannabinoidowy i kontrola pobudliwości neuronów

Układ endokannabinoidowy jest naturalnym systemem regulacyjnym obecnym w organizmie człowieka. Nie powstał po to, aby reagować na związki znajdujące się w konopiach. Organizm produkuje własne cząsteczki nazywane endokannabinoidami, które oddziałują z receptorami kannabinoidowymi i uczestniczą w utrzymywaniu równowagi wielu procesów fizjologicznych.

Do najlepiej poznanych endokannabinoidów należą anandamid oraz 2-arachidonoiloglicerol, określany skrótem 2-AG. Cząsteczki te mogą być syntetyzowane przez neurony w odpowiedzi na określone zmiany aktywności komórkowej. Następnie działają między innymi na presynaptyczne receptory CB1 i regulują ilość uwalnianych neuroprzekaźników.

Jedną z niezwykłych cech tego systemu jest możliwość działania wstecznego. W klasycznym modelu neuroprzekaźnik jest uwalniany z neuronu presynaptycznego i dociera do komórki postsynaptycznej. Endokannabinoidy mogą natomiast powstawać po stronie postsynaptycznej, a następnie przemieszczać się w kierunku zakończenia presynaptycznego. Dzięki temu komórka może w pewnym sensie informować neuron wysyłający sygnał, że należy ograniczyć dalsze uwalnianie neuroprzekaźnika.

Mechanizm ten jest niezwykle interesujący z punktu widzenia epileptologii. Napad padaczkowy wiąże się z zaburzeniem prawidłowej kontroli aktywności sieci neuronalnych. Układ endokannabinoidowy może pełnić funkcję jednego z naturalnych mechanizmów regulujących nadmierną aktywność. Nie oznacza to jednak, że dostarczenie z zewnątrz THC automatycznie wzmacnia fizjologiczne mechanizmy ochronne.

Dlaczego działanie THC może być dwukierunkowe?

Jednym z najciekawszych aspektów badań jest możliwość występowania zarówno efektu przeciwdrgawkowego, jak i prodrgawkowego. W badaniach eksperymentalnych dotyczących THC obserwowano oba kierunki działania. W części modeli aktywacja receptorów kannabinoidowych ograniczała występowanie drgawek, podczas gdy w innych okolicznościach efekt był neutralny albo przeciwny.

Można to częściowo wyjaśnić organizacją sieci neuronalnych. Aktywność mózgu jest wynikiem nieustannego współdziałania neuronów pobudzających oraz hamujących. Jeżeli THC ograniczy uwalnianie neuroprzekaźnika pobudzającego w odpowiednim obwodzie, teoretycznie może zmniejszyć podatność na nadmierną synchronizację neuronalną. Jeśli jednak jego działanie zmniejszy aktywność neuronów odpowiedzialnych za hamowanie, rezultat może być zupełnie inny.

Znaczenie ma także dawka. Farmakologia wielu substancji działających na ośrodkowy układ nerwowy nie przebiega według prostego schematu „więcej substancji oznacza silniejszy korzystny efekt”. W przypadku THC wraz ze zwiększaniem dawki zmienia się zakres aktywowanych mechanizmów oraz nasilenie działań psychoaktywnych. Dlatego wyniku uzyskanego dla jednej dawki w eksperymencie nie można automatycznie przenosić na inną.

Dodatkowym problemem jest różnica między ostrym i przewlekłym stosowaniem THC. Organizm adaptuje się do długotrwałej ekspozycji na agonistów receptorów CB1. Może dochodzić między innymi do zmian w dostępności i reaktywności receptorów oraz rozwoju tolerancji. Nagłe przerwanie regularnego stosowania również może wywołać inne efekty niż pojedyncza ekspozycja. Z punktu widzenia padaczki wszystkie te czynniki mogą mieć znaczenie.

Co pokazują badania przedkliniczne?

Znaczna część wiedzy dotyczącej potencjalnego działania THC na napady pochodzi z badań przedklinicznych. Naukowcy wykorzystują różne modele eksperymentalne pozwalające wywołać aktywność napadową i następnie ocenić, czy dana substancja zmienia próg drgawkowy, czas trwania napadu albo jego intensywność.

Takie eksperymenty mają ogromną wartość, ponieważ umożliwiają badanie mechanizmów biologicznych w sposób niemożliwy do przeprowadzenia bezpośrednio u człowieka. Jednocześnie mają zasadnicze ograniczenie: wynik uzyskany w modelu zwierzęcym nie jest dowodem klinicznej skuteczności terapii u pacjenta z padaczką.

W przypadku THC problem jest szczególnie widoczny. Literatura eksperymentalna nie przedstawia prostego i jednolitego obrazu. W zależności od wykorzystanego modelu, dawki, gatunku zwierzęcia oraz sposobu wywoływania napadu obserwowano różne rezultaty. Właśnie dlatego współczesne przeglądy naukowe podkreślają zarówno potencjalne działanie przeciwdrgawkowe, jak i prodrgawkowe kannabinoidów.

To odróżnia THC od CBD, dla którego z czasem zgromadzono znacznie bardziej spójne dane przedkliniczne, a następnie przeprowadzono randomizowane badania kliniczne w wybranych zespołach padaczkowych. THC nie przeszedł porównywalnej ścieżki dowodowej w leczeniu padaczki.

Czy THC może wywoływać lub nasilać napady?

To pytanie jest jednym z najważniejszych elementów współczesnej debaty. Przegląd literatury poświęcony potencjalnemu prodrgawkowemu działaniu konopi wskazał, że w publikacjach dotyczących ostrej ekspozycji na produkty konopne wielokrotnie raportowano występowanie napadów. Autorzy przeglądu zaznaczyli jednocześnie istotne ograniczenia dostępnych danych, przez co nie można sprowadzić problemu do prostego związku przyczynowo-skutkowego.

Trzeba bowiem uwzględnić ogromną liczbę zmiennych. Produkty konopne różnią się zawartością THC, CBD i innych składników. Nie zawsze wiadomo, jaka dawka została przyjęta. W przypadku produktów z niekontrolowanych źródeł nie można również wykluczyć innych substancji. Znaczenie mają jednocześnie alkohol, inne narkotyki, leki, zaburzenia snu, odwodnienie, wcześniejsza padaczka oraz indywidualna podatność neurologiczna.

Mimo tych ograniczeń możliwości działania prodrgawkowego THC nie należy ignorować. Jest ona jednym z powodów, dla których THC nie może być obecnie traktowane jako odpowiednik CBD w terapii padaczki. Osoba z padaczką nie powinna również zakładać, że produkt o wysokiej zawartości THC będzie bezpieczny tylko dlatego, że pochodzi z konopi.

Najnowsze obserwacje dotyczące napadów po kannabinoidach

Interesujących informacji dostarczyła opublikowana w 2025 roku analiza francuskich systemów nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii i substancji psychoaktywnych. Badacze analizowali zgłoszenia efektów drgawkowych związanych z używaniem kannabinoidów. Spośród 4296 zgłoszeń dotyczących kannabinoidów przeanalizowano 130 przypadków efektów konwulsyjnych. Większość wiązała się z używaniem rekreacyjnym, a w wielu przypadkach występowały dodatkowe czynniki ryzyka napadów.

Wśród czynników współistniejących znajdowały się między innymi leki mogące zwiększać podatność na napady, inne substancje psychoaktywne oraz alkohol. Wyniki takie nie dowodzą, że THC było jedyną przyczyną każdego napadu, ale pokazują, dlaczego rzeczywiste bezpieczeństwo używania konopi przez osoby z padaczką jest znacznie bardziej złożone niż analiza pojedynczego kannabinoidu w laboratorium.

Warto zwrócić uwagę również na różnicę pomiędzy kontrolowanym badaniem klinicznym a używaniem rekreacyjnym. W badaniu klinicznym znany jest skład preparatu, jego dawka oraz harmonogram podawania, a pacjent pozostaje pod obserwacją. Przy używaniu produktu rekreacyjnego rzeczywiste stężenie THC może być znacznie trudniejsze do przewidzenia. Utrudnia to zarówno ocenę bezpieczeństwa, jak i interpretację pojedynczych przypadków.

CBD zmieniło badania nad kannabinoidami i padaczką

Historia współczesnych badań nad konopiami w epileptologii jest nierozerwalnie związana z CBD. To właśnie badania kannabidiolu dostarczyły najbardziej przekonujących dowodów klinicznych i doprowadziły do powstania standaryzowanego leku zawierającego oczyszczony CBD.

Szczególnie dużo uwagi poświęcono zespołowi Draveta oraz zespołowi Lennoxa-Gastauta. Są to ciężkie zespoły padaczkowe, w których napady mogą rozpoczynać się we wczesnym okresie życia i być trudne do kontrolowania standardową farmakoterapią. Randomizowane badania z użyciem placebo wykazały, że dodanie farmaceutycznego CBD do dotychczasowego leczenia może u części pacjentów zmniejszyć częstość określonych napadów.

W kolejnych latach zakres wskazań farmaceutycznego CBD rozszerzył się również o napady związane ze stwardnieniem guzowatym. Oznacza to, że mówiąc o „kannabinoidach w leczeniu padaczki”, można już wskazać konkretne sytuacje kliniczne, dla których istnieją kontrolowane dane naukowe. Nadal jednak dotyczy to przede wszystkim CBD.

Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa wskazuje, że kannabidiol wykazuje skuteczność w niektórych rodzajach padaczki, w tym w zespole Lennoxa-Gastauta i zespole Draveta. Nie jest to jednak równoznaczne z potwierdzeniem skuteczności wszystkich produktów konopnych ani THC.

Co mówią najnowsze metaanalizy?

W 2025 roku opublikowano przegląd systematyczny i metaanalizę dotyczącą pochodnych konopi i ich syntetycznych analogów w padaczce lekoopornej. Do analizy włączono siedem randomizowanych badań klinicznych obejmujących łącznie ponad tysiąc uczestników. Najbardziej przekonujące wyniki ponownie dotyczyły CBD.

Analiza wykazała, że CBD w badanych dawkach zwiększało prawdopodobieństwo osiągnięcia co najmniej 50-procentowej redukcji miesięcznej liczby napadów w porównaniu z placebo. Jednocześnie autorzy zwrócili uwagę na działania niepożądane oraz fakt, że dla wielu innych porównań dotyczących kannabinoidów pewność dowodów pozostawała niska albo bardzo niska.

Jest to niezwykle ważne dla interpretacji całego zagadnienia. Możemy dziś powiedzieć, że istnieją stosunkowo mocne dowody dotyczące określonych zastosowań CBD. Nie możemy jednak wykorzystać tych wyników jako dowodu skuteczności THC. W przypadku THC luka badawcza pozostaje bardzo duża.

Dlaczego badań klinicznych nad THC jest tak mało?

Jednym z powodów jest profil psychoaktywny THC. Substancja może wpływać na funkcje poznawcze, pamięć, uwagę, koordynację oraz stan psychiczny. W przypadku dzieci z ciężkimi zespołami padaczkowymi kwestia bezpieczeństwa neurologicznego i rozwojowego ma szczególne znaczenie.

Drugim problemem jest niejednoznaczność wyników przedklinicznych. Jeżeli substancja w różnych modelach wykazuje zarówno możliwość ograniczenia, jak i zwiększenia aktywności drgawkowej, projektowanie dużych badań klinicznych wymaga szczególnej ostrożności.

Trzeci problem stanowi standaryzacja. Określenie „produkt zawierający THC” może obejmować preparaty o bardzo różnym składzie. Znaczenie ma nie tylko sama ilość THC, ale również proporcja THC do CBD, obecność innych kannabinoidów, droga podania oraz farmakokinetyka produktu.

Czwartą kwestią są interakcje z lekami. Pacjenci z padaczką lekooporną bardzo często przyjmują jednocześnie kilka leków przeciwpadaczkowych. Dodanie kolejnej substancji oddziałującej na ośrodkowy układ nerwowy wymaga więc oceny nie tylko jej samodzielnego działania, lecz również wpływu na metabolizm i działanie pozostałych leków.

Czy połączenie THC i CBD może działać inaczej niż samo CBD?

To jedno z najbardziej interesujących pytań, na które współczesna nauka nadal nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi. Istnieją doniesienia obserwacyjne oraz opisy przypadków sugerujące, że niektórzy pacjenci z ciężką padaczką mogli reagować na preparaty zawierające jednocześnie CBD i THC. Problem polega na tym, że tego rodzaju obserwacje znajdują się znacznie niżej w hierarchii dowodów niż dobrze zaprojektowane randomizowane badania kliniczne.

Jeżeli pacjent otrzymuje mieszaninę CBD, THC i innych składników, a liczba jego napadów się zmniejsza, trudno określić, który składnik odpowiada za rezultat. Poprawa mogła wynikać z CBD, interakcji kilku substancji, zmian w jednocześnie stosowanych lekach albo naturalnych wahań częstości napadów. Bez odpowiedniej grupy kontrolnej takich możliwości nie da się wiarygodnie rozdzielić.

Właśnie dlatego instytucje opracowujące wytyczne zwracają uwagę na potrzebę przeprowadzenia badań porównujących CBD z kombinacją CBD i THC. Taki projekt pozwoliłby odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy dodanie THC rzeczywiście daje dodatkową korzyść przeciwdrgawkową, czy jedynie zwiększa ryzyko działań niepożądanych?

Na obecnym etapie nie istnieją wystarczające dowody z wysokiej jakości randomizowanych badań, które pozwalałyby stwierdzić, że dodanie THC do CBD poprawia kontrolę napadów. Dlatego preparatów CBD+THC nie można traktować jako udowodnionego odpowiednika farmaceutycznego CBD stosowanego w konkretnych wskazaniach.

Problem „efektu otoczenia” w badaniach padaczki

W dyskusjach o medycznych zastosowaniach konopi często pojawia się pojęcie efektu otoczenia, zgodnie z którym wiele składników rośliny miałoby działać razem w sposób korzystniejszy niż pojedyncza wyizolowana substancja. Hipoteza ta jest interesująca z punktu widzenia farmakologii, lecz nie powinna być traktowana jako automatycznie potwierdzony fakt kliniczny.

Konopie zawierają liczne fitokannabinoidy, terpeny oraz inne związki biologicznie aktywne. Teoretycznie mogą one wpływać na siebie wzajemnie i modyfikować farmakokinetykę lub działanie farmakodynamiczne. Jednak stwierdzenie, że złożony ekstrakt jest skuteczniejszy od oczyszczonego CBD w padaczce, wymaga bezpośredniego porównania w kontrolowanych badaniach.

W przypadku choroby tak poważnej jak padaczka nie wystarcza biologicznie prawdopodobna teoria. Potrzebne są dane pokazujące rzeczywistą częstość napadów, działania niepożądane, wpływ na jakość życia, funkcje poznawcze oraz bezpieczeństwo długoterminowe.

Dlaczego pojedyncze historie pacjentów nie wystarczają?

Historie osób, u których po zastosowaniu określonego produktu konopnego liczba napadów znacząco spadła, odegrały ważną rolę w rozwoju zainteresowania kannabinoidami. Niektóre z nich przyczyniły się nawet do rozpoczęcia szerzej zakrojonych badań. Z naukowego punktu widzenia opis przypadku pozostaje jednak początkiem pytania badawczego, a nie jego ostateczną odpowiedzią.

Częstość napadów u jednej osoby może naturalnie zmieniać się w czasie. Mogą wpływać na nią infekcje, sen, stres, cykl hormonalny, zmiany innych leków, dieta oraz wiele innych czynników. Jeżeli nową substancję wprowadzono w okresie naturalnej poprawy, łatwo przypisać jej efekt, który przynajmniej częściowo miał inną przyczynę.

Istnieje również efekt oczekiwania oraz problem selektywnego raportowania. Historie spektakularnej poprawy rozchodzą się znacznie szybciej niż przypadki braku efektu. Tymczasem dla lekarza równie istotna jest informacja o osobach, u których preparat nie zadziałał, został odstawiony z powodu skutków ubocznych albo doprowadził do pogorszenia kontroli napadów.

Randomizacja, grupa placebo i zaślepienie badania pozwalają ograniczyć wpływ tych czynników. Właśnie dzięki nim można odróżnić prawdziwy efekt farmakologiczny od przypadkowej zbieżności zdarzeń. To powód, dla którego dowody dotyczące farmaceutycznego CBD są znacznie silniejsze niż dowody dotyczące THC.

THC a próg drgawkowy

Pojęcie progu drgawkowego opisuje w uproszczeniu podatność mózgu na wygenerowanie napadu. Różne czynniki mogą tę podatność zwiększać lub zmniejszać. Brak snu, niektóre leki, substancje psychoaktywne, zaburzenia metaboliczne oraz odstawienie określonych substancji mogą u części osób zwiększać prawdopodobieństwo napadu.

W odniesieniu do THC nie można obecnie stwierdzić, że jego wpływ na próg drgawkowy jest zawsze taki sam. Wyniki zależą od modelu eksperymentalnego i warunków ekspozycji. Właśnie ta nieprzewidywalność jest jednym z kluczowych problemów klinicznych.

Osoba bez padaczki i pacjent z ciężkim zespołem padaczkowym nie stanowią również porównywalnych populacji. Mózg osoby z padaczką może charakteryzować się inną organizacją sieci neuronalnych, zmianami receptorowymi oraz odmienną reakcją na substancje wpływające na neurotransmisję.

Znaczenie dawki THC

Ocena THC jest dodatkowo utrudniona przez ogromne różnice w dawkowaniu. Współczesne produkty konopne mogą znacząco różnić się stężeniem delta-9-THC. Ilość substancji dostarczonej do organizmu zależy również od drogi podania i biodostępności.

Przy inhalacji efekt może pojawić się stosunkowo szybko, podczas gdy po przyjęciu doustnym początek działania jest późniejszy, a metabolizm prowadzi do powstawania aktywnych metabolitów. Oznacza to, że dwie nominalnie podobne dawki mogą powodować inny przebieg stężenia substancji w organizmie.

Ma to szczególne znaczenie przy analizowaniu doniesień o napadach związanych z rekreacyjnym używaniem konopi. Samo określenie „użycie marihuany” nie mówi naukowcowi wystarczająco dużo. Potrzebna byłaby informacja o rzeczywistej dawce THC, CBD, innych składnikach produktu, czasie ekspozycji i równoczesnym przyjęciu innych substancji.

THC u dzieci z padaczką wymaga szczególnej ostrożności

Jednym z najbardziej delikatnych obszarów badań są ciężkie padaczki wieku dziecięcego. Rozwijający się mózg nie jest po prostu mniejszą wersją mózgu osoby dorosłej. W okresie dzieciństwa zachodzą intensywne procesy dojrzewania sieci neuronalnych, tworzenia połączeń synaptycznych oraz reorganizacji funkcjonalnej mózgu.

THC oddziałuje na receptory CB1 uczestniczące w procesach neurologicznych mających znaczenie dla rozwoju. Z tego względu potencjalna długotrwała ekspozycja dzieci na psychoaktywny kannabinoid wymaga znacznie szerszej oceny niż samo policzenie napadów.

Badanie potencjalnego leku dla dziecka z padaczką powinno uwzględniać między innymi rozwój poznawczy, zachowanie, pamięć, uwagę, sen, funkcjonowanie społeczne oraz możliwe skutki długoterminowe. Nawet hipotetyczna redukcja liczby napadów musiałaby zostać zestawiona z całym profilem korzyści i ryzyka.

Z tego powodu fakt, że oczyszczony CBD znalazł zastosowanie w niektórych ciężkich padaczkach dziecięcych, nie może być argumentem przemawiającym za samodzielnym stosowaniem produktów zawierających znaczne ilości THC u dzieci.

Najważniejsza luka we współczesnych badaniach

Jedno z najważniejszych pytań brzmi dziś nie tyle „czy kannabinoidy działają na padaczkę?”, ile „czy THC wnosi dodatkową wartość terapeutyczną ponad działanie CBD?”. To właśnie odpowiedź na to pytanie mogłaby zasadniczo zmienić ocenę preparatów zawierających oba kannabinoidy.

Jeżeli przyszłe wysokiej jakości badania wykazałyby, że odpowiednio niewielka i kontrolowana dawka THC dodana do CBD zapewnia większą redukcję napadów bez nieakceptowalnego wzrostu działań niepożądanych, mogłoby to otworzyć nowy kierunek terapii. Jeżeli natomiast okazałoby się, że dodanie THC nie zwiększa skuteczności albo zwiększa ryzyko napadów i innych powikłań, przemawiałoby to za pozostaniem przy preparatach opartych na CBD.

Na obecnym etapie nauka nie posiada jeszcze wystarczających danych, aby rozstrzygnąć ten problem dla szerokiej populacji pacjentów. Aktualne wytyczne i przeglądy dowodów konsekwentnie wskazują potrzebę dalszych randomizowanych badań klinicznych dotyczących kombinacji THC i CBD.

Dlaczego nie można samodzielnie zastępować leków przeciwpadaczkowych THC?

Jednym z najbardziej niebezpiecznych wniosków wynikających z uproszczonych informacji o konopiach jest przekonanie, że THC lub marihuana mogą zastąpić standardowe leczenie przeciwpadaczkowe. Dostępne dowody absolutnie nie uzasadniają takiego podejścia.

Nagłe odstawienie niektórych leków przeciwpadaczkowych może doprowadzić do gwałtownego zwiększenia liczby napadów, a w skrajnych sytuacjach do stanu padaczkowego. Dlatego każda zmiana leczenia powinna odbywać się pod kontrolą neurologa znającego historię choroby pacjenta.

Nawet w przypadku farmaceutycznego CBD stosowanego w zatwierdzonych wskazaniach terapia jest prowadzona według określonych zasad, z uwzględnieniem pozostałych leków i możliwych interakcji. Kannabinoid nie jest automatycznie „naturalnym zamiennikiem” farmakoterapii.

W przypadku THC argument ten jest jeszcze ważniejszy, ponieważ jego skuteczność przeciwpadaczkowa nie została potwierdzona na poziomie porównywalnym z CBD, a możliwość działania prodrgawkowego nie została wykluczona.

THC, receptor CB1 i mechanizmy odpowiedzialne za pobudliwość mózgu

Aby lepiej zrozumieć, dlaczego THC może wpływać na napady padaczkowe w niejednoznaczny sposób, trzeba dokładniej przyjrzeć się receptorowi CB1. Jest on jednym z najliczniej występujących receptorów sprzężonych z białkiem G w ośrodkowym układzie nerwowym. Szczególnie wysokie stężenie receptorów CB1 występuje w strukturach związanych z pamięcią, kontrolą ruchu, emocjami i przetwarzaniem bodźców, między innymi w hipokampie, korze mózgowej, zwojach podstawy i móżdżku. Wiele z tych obszarów może jednocześnie uczestniczyć w powstawaniu i rozprzestrzenianiu aktywności padaczkowej.

THC działa jako częściowy agonista receptorów CB1. Oznacza to, że wiąże się z receptorem i pobudza jego aktywność, ale mechanizm ten różni się od działania naturalnych endokannabinoidów produkowanych przez organizm. Endokannabinoidy są zwykle syntetyzowane lokalnie i w odpowiedzi na określony stan aktywności neuronalnej. Ich działanie jest więc precyzyjnie kontrolowane pod względem miejsca i czasu. Po dostarczeniu THC z zewnątrz aktywacja receptorów CB1 ma znacznie mniej lokalny charakter.

To właśnie ta różnica może mieć duże znaczenie dla padaczki. Naturalny układ endokannabinoidowy jest elementem regulacyjnym, który pomaga dostosowywać siłę sygnałów pomiędzy neuronami. THC może natomiast oddziaływać jednocześnie na dużą liczbę receptorów znajdujących się w różnych typach komórek. W pewnych obwodach może ograniczać sygnały pobudzające, a w innych wpływać na transmisję hamującą. Ostateczny rezultat zależy więc od złożonej architektury konkretnej sieci neuronalnej.

Glutaminian, GABA i znaczenie równowagi neuronalnej

W badaniach nad padaczką ogromne znaczenie ma równowaga pomiędzy pobudzającym i hamującym neuroprzekaźnictwem. Jednym z najważniejszych neuroprzekaźników pobudzających jest glutaminian. Z kolei podstawowym neuroprzekaźnikiem hamującym w dojrzałym mózgu jest kwas gamma-aminomasłowy, czyli GABA.

W prawidłowo funkcjonującym układzie nerwowym oba mechanizmy pozostają w dynamicznej równowadze. Neurony muszą być wystarczająco aktywne, aby mózg mógł przetwarzać informacje, ale jednocześnie aktywność ta musi być kontrolowana. Nadmierna synchronizacja dużych grup neuronów może prowadzić do powstania patologicznego wyładowania charakterystycznego dla napadu padaczkowego.

Receptory CB1 znajdują się zarówno na zakończeniach neuronów glutaminergicznych, jak i GABA-ergicznych. Jeżeli ich pobudzenie przez THC zmniejszy uwalnianie glutaminianu, teoretycznie może prowadzić do ograniczenia pobudliwości sieci. Jeżeli jednak w określonym obszarze dominującym efektem będzie zahamowanie uwalniania GABA, osłabiony zostanie jeden z mechanizmów zabezpieczających przed nadmierną aktywacją neuronów.

Takie zjawisko pomaga wyjaśnić, dlaczego wpływu THC na napady nie da się przedstawić za pomocą prostego schematu. Ten sam receptor może uczestniczyć w różnych procesach zależnie od tego, na jakim rodzaju neuronu się znajduje. Liczy się także stan sieci neuronalnej przed podaniem substancji, rodzaj padaczki, wcześniejsza ekspozycja na THC oraz obecność innych leków działających na ośrodkowy układ nerwowy.

Hipokamp jako ważny obszar badań nad THC i padaczką

Szczególne zainteresowanie badaczy budzi hipokamp. Struktura ta odgrywa podstawową rolę w procesach pamięci i uczenia się, ale jest również jednym z kluczowych obszarów badanych w kontekście padaczki skroniowej. W hipokampie znajduje się bardzo duża liczba receptorów CB1, dlatego działanie kannabinoidów może istotnie modyfikować aktywność lokalnych obwodów neuronalnych.

Eksperymenty laboratoryjne wykazały, że układ endokannabinoidowy może ulegać zmianom po napadach oraz podczas rozwoju przewlekłej padaczki. Zmieniać może się między innymi ekspresja receptorów CB1 i funkcjonowanie enzymów odpowiedzialnych za syntezę oraz rozkład endokannabinoidów. Jest to kolejny argument pokazujący, że reakcja zdrowego mózgu na THC nie musi być taka sama jak reakcja mózgu osoby z padaczką.

W przypadku przewlekłej choroby neurologicznej sieć neuronalna może przechodzić procesy reorganizacji. Niektóre połączenia słabną, inne powstają, a określone populacje receptorów mogą zwiększać lub zmniejszać swoją aktywność. W takich warunkach substancja działająca na CB1 może wywołać inne konsekwencje niż w zdrowym układzie nerwowym.

Czy naturalny układ endokannabinoidowy chroni przed napadami?

Wyniki licznych badań przedklinicznych sugerują, że endokannabinoidy mogą uczestniczyć w naturalnych mechanizmach ograniczających nadmierną aktywność neuronów. Podczas intensywnej aktywności neuronalnej zwiększona produkcja endokannabinoidów może działać jak mechanizm sprzężenia zwrotnego, redukując dalsze uwalnianie neuroprzekaźników.

Takie obserwacje doprowadziły do hipotezy, że modyfikowanie układu endokannabinoidowego mogłoby być potencjalnym kierunkiem rozwoju nowych leków przeciwpadaczkowych. Nie musi to jednak oznaczać bezpośredniego stosowania THC. Możliwe strategie obejmują również wpływanie na enzymy odpowiedzialne za metabolizm endokannabinoidów, modulowanie receptorów w bardziej selektywny sposób albo oddziaływanie na konkretne elementy tego systemu bez wywoływania psychoaktywnych efektów charakterystycznych dla THC.

Dla przyszłej farmakologii może to mieć ogromne znaczenie. Jeśli udałoby się wykorzystać mechanizmy ochronne układu endokannabinoidowego przy jednoczesnym uniknięciu niekorzystnych konsekwencji szerokiej aktywacji receptorów CB1, możliwe byłoby opracowanie zupełnie nowej klasy terapii. Badania tego rodzaju pozostają jednak przede wszystkim domeną eksperymentalnej neurofarmakologii.

THC a epileptogeneza

Warto rozróżnić działanie substancji na pojedynczy napad od jej potencjalnego wpływu na epileptogenezę. Epileptogeneza to proces, w wyniku którego wcześniej prawidłowo funkcjonujący mózg rozwija trwałą podatność na spontaniczne napady. Może on następować na przykład po urazie mózgu, udarze, infekcji lub innych uszkodzeniach układu nerwowego.

Teoretycznie substancja może zmniejszać intensywność pojedynczego napadu, ale nie wpływać na proces prowadzący do powstania padaczki. Możliwa jest również sytuacja odwrotna, w której lek nie zatrzymuje natychmiast napadu, lecz wpływa na długoterminowe mechanizmy przebudowy sieci neuronalnych. Dlatego badania nad kannabinoidami analizują coraz więcej parametrów niż tylko sam próg drgawkowy.

W kontekście THC dane dotyczące potencjalnego wpływu na epileptogenezę nadal są niewystarczające do wyciągnięcia praktycznych wniosków klinicznych. Układ endokannabinoidowy uczestniczy w procesach neuroplastyczności, reakcji zapalnej i regulacji przekaźnictwa synaptycznego, więc biologicznie istnieją podstawy do prowadzenia takich badań. Nie oznacza to jednak, że przewlekłe stosowanie THC zapobiega rozwojowi padaczki.

Stan zapalny mózgu i kannabinoidy

Coraz więcej badań nad padaczką zwraca uwagę na rolę neurozapalenia. W określonych formach choroby aktywacja komórek glejowych oraz produkcja mediatorów zapalnych mogą uczestniczyć w zmianach pobudliwości neuronalnej i podtrzymywaniu patologicznych procesów zachodzących w mózgu.

Kannabinoidy wykazują zdolność oddziaływania na wiele mechanizmów związanych z reakcją immunologiczną. Szczególną rolę przypisuje się receptorom CB2, których ekspresja jest silniej związana z komórkami układu odpornościowego niż w przypadku receptorów CB1. THC może oddziaływać zarówno na CB1, jak i CB2, co wzbudziło zainteresowanie potencjalnym wpływem tej substancji na neurozapalenie.

Problem polega ponownie na tym, że potencjalny efekt biologiczny nie jest równoznaczny ze skutecznością kliniczną. Nawet jeśli THC wpływa na określone szlaki zapalne w doświadczeniu laboratoryjnym, nie oznacza to, że zmniejszy częstość napadów u pacjenta. Konieczne jest wykazanie, że zmiana konkretnego mechanizmu biologicznego rzeczywiście przekłada się na znaczący rezultat terapeutyczny.

Badania na zwierzętach a rzeczywiste leczenie człowieka

Historia medycyny zna wiele substancji, które wykazywały bardzo interesujące działanie w modelach zwierzęcych, ale nie sprawdziły się w badaniach klinicznych. Różnice pomiędzy gatunkami dotyczą metabolizmu, budowy receptorów, aktywności enzymatycznej i organizacji układu nerwowego. Dodatkowo eksperymentalny model drgawek nie odtwarza całej złożoności przewlekłej padaczki człowieka.

W badaniu na zwierzęciu można na przykład podać substancję przed chemicznym wywołaniem drgawek i sprawdzić, czy opóźnia pojawienie się napadu. Jest to cenna informacja o potencjalnym działaniu farmakologicznym, lecz pacjent z padaczką może doświadczać spontanicznych napadów przez wiele lat, przyjmować kilka leków i mieć inne choroby współistniejące.

Różnić może się również metabolizm THC. Substancja po podaniu doustnym przechodzi przez wątrobę i jest metabolizowana między innymi do aktywnego 11-hydroksy-THC. Stężenie poszczególnych metabolitów zależy od drogi podania, metabolizmu pacjenta i innych przyjmowanych leków. Te elementy dodatkowo komplikują przenoszenie wyników eksperymentalnych do praktyki klinicznej.

Dlaczego badania obserwacyjne dają tak niejednoznaczne wyniki?

Obserwowanie pacjentów używających produktów konopnych może dostarczyć wartościowych informacji, ale takie badania są obciążone wieloma czynnikami zakłócającymi. Szczególnie trudne jest ustalenie faktycznego składu produktu. Preparat określany przez pacjenta jako olej konopny może zawierać praktycznie wyłącznie CBD, mieszaninę CBD i THC albo zupełnie inne proporcje składników.

Jeszcze większy problem występuje przy produktach pochodzących z niekontrolowanego rynku. Deklarowane stężenie kannabinoidów może nie odpowiadać zawartości rzeczywistej. Możliwe są również zanieczyszczenia lub obecność innych substancji. Bez analizy laboratoryjnej trudno więc ustalić faktyczną ekspozycję pacjenta.

Badacze muszą również brać pod uwagę zmianę standardowych leków przeciwpadaczkowych. Jeśli w tym samym okresie zmniejszono dawkę jednego leku, zwiększono dawkę drugiego i wprowadzono preparat konopny, określenie przyczyny zmiany częstości napadów staje się bardzo trudne.

Kolejnym problemem jest samo raportowanie napadów. Wiele badań opiera się na dzienniczkach prowadzonych przez pacjentów lub opiekunów. Nie wszystkie napady są łatwe do rozpoznania, a część może występować podczas snu. Dlatego w badaniach klinicznych szczególne znaczenie ma jednolita metodologia oraz odpowiednio długa obserwacja.

Preparaty pełnospektralne a oczyszczone kannabinoidy

Na rynku dostępne są produkty określane jako pełnospektralne, zawierające oprócz głównego kannabinoidu również szereg innych składników konopi. Zwolennicy takich preparatów często sugerują, że ich działanie może różnić się od działania pojedynczej oczyszczonej substancji.

Z punktu widzenia badań nad padaczką tworzy to jednak dodatkowy problem metodologiczny. Im więcej aktywnych składników zawiera preparat, tym trudniej ustalić, który z nich odpowiada za korzyść albo działanie niepożądane. Zwiększa się również liczba możliwych interakcji farmakologicznych.

Standaryzowany lek pozwala dokładnie określić ilość substancji przyjmowaną każdego dnia. Jest to szczególnie istotne w przewlekłej terapii neurologicznej. W przypadku produktu o zmiennym składzie nawet kolejne partie mogą różnić się stężeniem poszczególnych kannabinoidów.

Właśnie dlatego badania najwyższej jakości wymagają dokładnej charakterystyki preparatu. Określenie „medyczne konopie” bez informacji o stężeniu THC, CBD oraz dawkowaniu jest niewystarczające do oceny skuteczności przeciwpadaczkowej.

THC i CBD w jednym preparacie

Jednym z najczęściej dyskutowanych kierunków jest zastosowanie mieszanin zawierających CBD i niewielką ilość THC. Zwolennicy takiego podejścia zakładają, że oba związki mogą uzupełniać swoje działanie. Nadal jednak brakuje wysokiej jakości danych pozwalających określić, czy dodanie THC do CBD rzeczywiście zwiększa ochronę przed napadami.

Problem ten pozostaje na tyle istotny, że NICE w swoich rekomendacjach badawczych wprost wskazuje potrzebę porównania CBD z preparatem zawierającym CBD i THC. Jednym z pytań jest nie tylko wpływ na częstość napadów, ale również potencjalny wpływ na strukturę mózgu i funkcje neuropsychologiczne. Oznacza to, że sama liczba napadów nie jest wystarczającym kryterium oceny takiej terapii.

Według aktualnych zaleceń NICE dla ciężkiej padaczki lekoopornej istnieją konkretne rekomendacje dotyczące oczyszczonego kannabidiolu w określonych zespołach, natomiast dla dodawania THC do CBD nadal wskazuje się na potrzebę dalszych badań. Jest to bardzo wyraźne rozgraniczenie poziomu dowodów pomiędzy tymi dwoma podejściami.

Czy niewielka ilość THC może mieć znaczenie terapeutyczne?

Możliwość działania małych dawek THC jest przedmiotem zainteresowania między innymi dlatego, że efekty farmakologiczne kannabinoidów mogą być zależne od dawki. Teoretycznie mała ilość THC mogłaby wpływać na określone mechanizmy receptorowe bez wywoływania silnego efektu psychoaktywnego. Nie można jednak zakładać, że istnieje uniwersalna „niska dawka” bezpieczna dla każdego pacjenta z padaczką.

Wrażliwość na THC jest bardzo indywidualna. Ta sama ilość substancji może u jednej osoby wywołać niemal niezauważalne efekty, a u innej powodować silne zaburzenia percepcji, lęk, senność, zawroty głowy lub pogorszenie koordynacji. U pacjenta przyjmującego leki przeciwpadaczkowe reakcja może dodatkowo zmienić się z powodu interakcji farmakologicznych.

Nie ma więc obecnie podstaw do określenia jednej przeciwpadaczkowej dawki THC, którą można byłoby bezpiecznie stosować w warunkach domowych. Właśnie brak ustalonego zakresu terapeutycznego jest jedną z najważniejszych różnic między eksperymentalnym wykorzystaniem THC a zarejestrowanym leczeniem farmakologicznym.

THC a klobazam

Klobazam jest lekiem przeciwpadaczkowym należącym do benzodiazepin i ma szczególne znaczenie w dyskusji o kannabinoidach, ponieważ często stosuje się go między innymi w ciężkich zespołach padaczkowych. Najlepiej udokumentowane interakcje w tym zakresie dotyczą CBD, które może wpływać na metabolizm aktywnego metabolitu klobazamu i zwiększać jego stężenie.

W przypadku produktów zawierających jednocześnie CBD i THC sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ trudno przypisać obserwowane działania niepożądane wyłącznie jednemu składnikowi. Senność czy spowolnienie psychoruchowe mogą wynikać z leku przeciwpadaczkowego, kannabinoidów albo ich wzajemnego działania.

Dlatego podczas stosowania jakiegokolwiek preparatu kannabinoidowego u osoby otrzymującej kilka leków przeciwpadaczkowych konieczne jest uwzględnienie całego schematu farmakoterapii. Dodawanie kolejnej substancji bez wiedzy lekarza utrudnia zarówno zapewnienie bezpieczeństwa, jak i późniejsze ustalenie przyczyny ewentualnego pogorszenia.

THC a inne leki przeciwpadaczkowe

Kannabinoidy są metabolizowane w dużej mierze przez enzymy wątrobowe z rodziny cytochromu P450. Te same szlaki uczestniczą w metabolizmie wielu leków. Powstaje więc możliwość interakcji, w której kannabinoid zmienia stężenie leku przeciwpadaczkowego albo lek wpływa na stężenie kannabinoidu.

Znaczenie interakcji może być bardzo różne w zależności od konkretnego preparatu. Niektóre mogą prowadzić do wzrostu stężenia aktywnej substancji i zwiększenia działań niepożądanych. Inne mogą potencjalnie obniżać stężenie leku poniżej poziomu zapewniającego kontrolę napadów.

Pacjenci z padaczką lekooporną są szczególnie narażeni na ten problem, ponieważ często otrzymują politerapię. Jednoczesne stosowanie kilku leków zwiększa liczbę możliwych interakcji. To jeden z powodów, dla których eksperymentowanie z produktami zawierającymi THC bez konsultacji z neurologiem może być ryzykowne nawet wtedy, gdy sam produkt nie wywołuje natychmiast widocznych działań niepożądanych.

THC, walproinian i obciążenie wątroby

Walproinian jest jednym z szeroko stosowanych leków przeciwpadaczkowych. W badaniach dotyczących farmaceutycznego CBD szczególną uwagę zwrócono na możliwość zwiększenia aktywności enzymów wątrobowych przy jednoczesnym stosowaniu CBD i walproinianu. Nie oznacza to, że identyczny mechanizm musi dotyczyć THC, ale pokazuje, jak istotne jest monitorowanie funkcji wątroby podczas terapii kannabinoidami.

W przypadku preparatów wieloskładnikowych ustalenie odpowiedzialności konkretnego kannabinoidu staje się trudniejsze. Dlatego bezpieczeństwo mieszanin CBD i THC nie powinno być automatycznie oceniane na podstawie danych uzyskanych dla oczyszczonego CBD.

Senność jako ważne działanie niepożądane

Senność może wydawać się stosunkowo łagodnym skutkiem ubocznym, jednak u osoby z padaczką ma szczególne znaczenie. Nadmierna sedacja może wpływać na funkcjonowanie poznawcze, naukę, pracę oraz ryzyko upadków. Może również utrudniać opiekunowi ocenę, czy zmiana zachowania wynika z działania leku, stanu ponapadowego czy samego kannabinoidu.

THC może powodować senność i spowolnienie psychomotoryczne, ale u części użytkowników występuje również pobudzenie lub lęk. Reakcja zależy od dawki oraz indywidualnej podatności. Jeżeli jednocześnie stosowane są benzodiazepiny lub inne leki działające depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy, efekt może ulec nasileniu.

Wpływ THC na pamięć i funkcje poznawcze

Padaczka sama w sobie może wpływać na funkcje poznawcze. Znaczenie ma lokalizacja ogniska padaczkowego, częstotliwość napadów, wiek początku choroby oraz stosowane leki. U części pacjentów pojawiają się zaburzenia koncentracji, problemy z pamięcią lub spowolnienie przetwarzania informacji.

THC może dodatkowo wpływać na pamięć krótkotrwałą, uwagę i czas reakcji. Jest to szczególnie istotne przy ocenie potencjalnego zastosowania przewlekłego. Terapia zmniejszająca liczbę napadów, ale jednocześnie znacznie pogarszająca funkcjonowanie poznawcze, mogłaby nie zapewniać akceptowalnego bilansu korzyści i ryzyka.

Dlatego przyszłe badania nad THC w padaczce powinny obejmować nie tylko liczbę napadów, lecz również testy neuropsychologiczne. Takie podejście jest szczególnie ważne u dzieci, których mózg nadal się rozwija, oraz u osób uczących się lub wykonujących pracę wymagającą wysokiej koncentracji.

THC a lęk i reakcje psychiczne

THC może wpływać na nastrój w bardzo zróżnicowany sposób. U części osób wywołuje odprężenie, natomiast u innych może powodować niepokój, przyspieszenie myśli, dezorientację lub reakcje paranoidalne. Ryzyko takich efektów może rosnąć wraz z dawką oraz stężeniem THC w produkcie.

Ma to znaczenie w padaczce, ponieważ zaburzenia lękowe mogą współwystępować z chorobą neurologiczną. Dodatkowo silny niepokój może zaburzyć sen, a deprywacja snu jest dobrze znanym czynnikiem mogącym sprzyjać napadom u podatnych osób. W praktyce wpływ substancji na padaczkę może więc przebiegać nie tylko poprzez bezpośrednie oddziaływanie na receptory neuronalne, lecz również pośrednio poprzez sen, stres i zachowanie pacjenta.

THC i sen u osób z padaczką

Związek pomiędzy snem a padaczką jest bardzo silny. Niektóre napady występują przede wszystkim podczas snu, inne częściej pojawiają się po przebudzeniu. Niedobór snu może zwiększać prawdopodobieństwo napadu u wielu pacjentów.

THC może wpływać na architekturę snu, ale efekty zależą między innymi od dawki i regularności stosowania. Przy krótkotrwałej ekspozycji niektórzy użytkownicy zgłaszają łatwiejsze zasypianie, jednak przewlekłe stosowanie oraz późniejsze odstawienie może prowadzić do zmian jakości snu i występowania intensywnych snów.

Z tego względu proste stwierdzenie, że THC poprawia sen osoby z padaczką, byłoby zbyt daleko idące. Nawet jeśli początkowo skraca czas zasypiania, długoterminowe konsekwencje mogą wyglądać inaczej. Ponownie potrzebne są badania dotyczące konkretnych grup pacjentów.

Tolerancja na THC a leczenie przewlekłe

Przy regularnym stosowaniu THC może dochodzić do rozwoju tolerancji. Oznacza to, że ta sama dawka po pewnym czasie może wywoływać słabszy efekt niż na początku. Mechanizm związany jest między innymi ze zmianami funkcjonowania receptorów CB1.

Dla potencjalnego zastosowania przeciwpadaczkowego stanowi to poważny problem. Jeśli efekt terapeutyczny osłabiałby się w wyniku tolerancji, konieczne mogłoby być zwiększanie dawki. To z kolei mogłoby zwiększać ryzyko działań psychoaktywnych oraz innych skutków ubocznych.

Nie wiadomo również, czy potencjalne właściwości przeciwdrgawkowe THC podlegałyby tolerancji w identycznym stopniu jak jego subiektywne działanie psychoaktywne. Jest to zagadnienie wymagające dalszych badań.

Nagłe odstawienie THC a ryzyko napadów

Osobnym problemem jest nagłe zaprzestanie regularnego używania dużych ilości THC. U części osób może pojawić się zespół odstawienny obejmujący między innymi drażliwość, zaburzenia snu, niepokój i zmniejszenie apetytu. U pacjenta z padaczką zaburzenia snu i inne fizjologiczne konsekwencje odstawienia mogą mieć dodatkowe znaczenie.

W literaturze opisywano także przypadki zmian częstości napadów związanych z odstawieniem produktów konopnych, ale dane nie pozwalają obecnie określić uniwersalnego poziomu ryzyka. Bardzo ważne jest ponadto rozróżnienie pomiędzy konopiami zawierającymi naturalne THC a syntetycznymi kannabinoidami, które posiadają zupełnie inny profil farmakologiczny.

THC a syntetyczne kannabinoidy — istotna różnica

W kontekście napadów bardzo często do jednego zbioru trafiają THC i syntetyczne kannabinoidy występujące w tak zwanych nowych substancjach psychoaktywnych. Jest to poważny błąd. Wiele syntetycznych kannabinoidów działa na receptor CB1 jako znacznie silniejsi agoniści niż THC i może wywoływać znacznie bardziej gwałtowne efekty.

W zatruciach syntetycznymi kannabinoidami opisywano między innymi ciężkie zaburzenia psychiczne, tachykardię, zaburzenia świadomości i napady drgawkowe. Dane dotyczące takich produktów nie powinny być bezpośrednio odnoszone do naturalnego delta-9-THC. Jednocześnie pokazują one, że nadmierna stymulacja układu kannabinoidowego może mieć poważne konsekwencje neurologiczne.

Co mówią dane z systemów nadzoru nad działaniami niepożądanymi?

Istotnym uzupełnieniem badań klinicznych są systemy farmakowigilancji i toksykowigilancji. Pozwalają one gromadzić informacje o zdarzeniach występujących w realnym świecie, także wśród osób używających produktów poza kontrolowanymi badaniami.

Analiza opublikowana w 2025 roku na podstawie francuskich baz nadzoru nad bezpieczeństwem dotyczyła przypadków efektów konwulsyjnych związanych ze stosowaniem kannabinoidów. W bazach obejmujących kilka tysięcy zgłoszeń dotyczących kannabinoidów zidentyfikowano ponad sto przypadków zdarzeń drgawkowych. W wielu przypadkach obecne były dodatkowe czynniki ryzyka, takie jak inne substancje psychoaktywne, alkohol czy leki mogące wpływać na próg drgawkowy.

Tego typu analiza nie dowodzi automatycznie, że THC spowodowało każdy zgłoszony napad. Systemy spontanicznych zgłoszeń służą przede wszystkim do identyfikowania sygnałów bezpieczeństwa. Nie posiadają odpowiedniej grupy kontrolnej, a informacje o dawkach i dokładnym składzie produktów bywają niekompletne.

Mimo tego badania te mają duże znaczenie, ponieważ przypominają, że możliwość wystąpienia napadu po ekspozycji na kannabinoidy nie jest wyłącznie teoretycznym problemem laboratoryjnym. Wymaga dalszych badań, zwłaszcza w kontekście rosnącej dostępności produktów zawierających wysokie stężenia THC.

Znaczenie stężenia THC we współczesnych produktach

Ocena historycznych danych dotyczących marihuany ma jeszcze jedno ograniczenie. Produkty konopne używane kilkadziesiąt lat temu nie muszą odpowiadać produktom dostępnych współcześnie pod względem zawartości THC. W niektórych kategoriach produktów możliwe jest osiąganie bardzo wysokiego stężenia tego kannabinoidu.

Oznacza to, że obserwacje z przeszłości nie zawsze można bezpośrednio przenosić na współczesną ekspozycję. Szczególnie koncentraty THC mogą dostarczać ilości substancji znacznie większe niż tradycyjny susz roślinny.

Z punktu widzenia osoby z padaczką jest to istotne, ponieważ zależność między dawką a wpływem na pobudliwość mózgu może nie być liniowa. Substancja wykazująca określony efekt przy bardzo małej dawce nie musi działać tak samo przy dawce wielokrotnie większej.

Czy THC powinno być traktowane jako lek przeciwpadaczkowy?

Na obecnym etapie wiedzy nie ma podstaw, aby uznać samo THC za standardowy lek przeciwpadaczkowy. Dowody kliniczne pozostają niewystarczające, a dane eksperymentalne wskazują na złożony, zależny od warunków wpływ na aktywność drgawkową.

W praktyce medycznej sytuacja CBD jest całkowicie inna. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa wskazuje, że kannabidiol wykazuje skuteczność w określonych rodzajach padaczki, w tym w zespołach Draveta i Lennoxa-Gastauta. NICE również posiada konkretne rekomendacje dotyczące zastosowania kannabidiolu jako terapii dodatkowej w wybranych ciężkich zespołach padaczkowych.

Dla THC nie istnieje obecnie porównywalna baza randomizowanych badań klinicznych potwierdzających skuteczność. Co więcej, NICE nadal traktuje pytanie o korzyść z dodania THC do CBD jako zagadnienie wymagające badań, a nie jako ustaloną praktykę kliniczną.

Dlaczego termin „medyczna marihuana na padaczkę” może wprowadzać w błąd?

Popularne określenie „medyczna marihuana” sugeruje jednorodny produkt, podczas gdy w rzeczywistości preparaty konopne mogą mieć całkowicie odmienny skład. Produkt z dominacją CBD i śladową ilością THC nie jest farmakologicznie równoważny produktowi zawierającemu wysokie stężenie THC.

Dla osoby czytającej o sukcesach CBD w leczeniu określonych zespołów padaczkowych może powstać błędne wrażenie, że każdy produkt z konopi posiada te same właściwości. Tymczasem badania kliniczne, na podstawie których zatwierdzono leczenie kannabidiolem, dotyczyły dokładnie określonego, standaryzowanego preparatu.

Przenoszenie tych wyników na produkty o wysokiej zawartości THC nie ma naukowego uzasadnienia. Jest to jedna z najważniejszych informacji, jakie należy uwzględniać przy interpretacji artykułów prasowych, wpisów internetowych i historii pojedynczych pacjentów.

Padaczka nie jest jedną chorobą

Współczesna epileptologia coraz wyraźniej podkreśla różnorodność napadów i zespołów padaczkowych. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa w 2025 roku opublikowała zaktualizowaną klasyfikację napadów padaczkowych, rozwijając wcześniejszy system z 2017 roku. Jednym z celów zmian jest jeszcze bardziej precyzyjne opisywanie typów napadów w praktyce klinicznej i badaniach.

Ma to bezpośrednie znaczenie dla badań kannabinoidów. Potencjalny efekt leku należy oceniać wobec konkretnego rodzaju napadów, a nie wyłącznie na podstawie ogólnego rozpoznania „padaczka”. Preparat może na przykład zmniejszać jeden rodzaj napadów, pozostając nieskutecznym wobec innych.

W badaniach CBD różnica ta jest bardzo dobrze widoczna. W określonych zespołach analizowano między innymi napady konwulsyjne lub napady prowadzące do upadku. Tak precyzyjna ocena pozwala stwierdzić, jaki rzeczywiście jest efekt terapii.

Zespół Draveta i kannabinoidy

Zespół Draveta jest ciężką encefalopatią padaczkową rozpoczynającą się zwykle we wczesnym dzieciństwie. U wielu pacjentów choroba ma związek z wariantami genu SCN1A, który koduje element kanału sodowego ważnego dla funkcjonowania neuronów. Napady mogą być długotrwałe i trudne do leczenia.

To właśnie w zespole Draveta przeprowadzono jedno z przełomowych randomizowanych badań klinicznych nad oczyszczonym CBD. Wykazano w nim zmniejszenie częstości napadów konwulsyjnych w grupie otrzymującej kannabidiol w porównaniu z placebo.

Nie było to jednak badanie THC. Różnica jest fundamentalna. Sukces kannabidiolu w zespole Draveta nie oznacza, że THC posiada podobną skuteczność. Właśnie na tym przykładzie najlepiej widać, dlaczego należy bardzo precyzyjnie nazywać substancję, której dotyczą wyniki badań.

Zespół Lennoxa-Gastauta

Zespół Lennoxa-Gastauta jest kolejną ciężką postacią padaczki, często rozpoczynającą się w dzieciństwie. Charakterystyczne są liczne typy napadów, zaburzenia aktywności elektrycznej mózgu oraz częste problemy rozwojowe i poznawcze.

W badaniach klinicznych oczyszczony CBD wykazał możliwość zmniejszenia częstości napadów prowadzących do upadku. Na podstawie takich danych kannabidiol uzyskał określone miejsce w terapii tego zespołu.

Również w tym przypadku nie można jednak utożsamiać działania CBD z THC. Preparat o dominującej zawartości tetrahydrokannabinolu może mieć zupełnie inny profil skuteczności i bezpieczeństwa.

Stwardnienie guzowate i CBD

Kolejnym przykładem zastosowania kannabinoidu w epileptologii jest stwardnienie guzowate. Choroba ta może powodować między innymi zmiany w różnych narządach oraz napady padaczkowe, które u części pacjentów są trudne do leczenia.

Badania kliniczne wykazały skuteczność farmaceutycznego CBD jako terapii dodatkowej napadów związanych ze stwardnieniem guzowatym. Aktualne rekomendacje NICE obejmują możliwość jego wykorzystania u odpowiednio dobranych pacjentów od drugiego roku życia po nieskuteczności lub nietolerancji wcześniejszej terapii.

Znów jednak jest to dowód dotyczący CBD, a nie THC. Im więcej pojawia się danych na temat terapeutycznego zastosowania kannabidiolu, tym ważniejsze staje się unikanie zbiorczego określenia „konopie leczą padaczkę”.

Co nadal trzeba zbadać w przypadku THC?

Lista niewiadomych pozostaje długa. Potrzebne są przede wszystkim randomizowane badania kliniczne wykorzystujące dokładnie standaryzowany preparat THC lub CBD+THC. Powinny one obejmować odpowiednią grupę placebo, precyzyjnie zdefiniowane rodzaje napadów i wystarczająco długi okres obserwacji.

Konieczne jest również ustalenie zależności dawka-efekt. Bez niej trudno określić, czy ewentualna skuteczność pojawia się poniżej poziomu powodującego istotne działania psychoaktywne. Należałoby także ustalić, czy rozwój tolerancji zmienia działanie przeciwdrgawkowe podczas przewlekłej terapii.

Badania powinny dokładnie analizować funkcje poznawcze i rozwój neurologiczny, zwłaszcza u dzieci i młodzieży. Potrzebne są również dane dotyczące wpływu na sen, zachowanie, zdrowie psychiczne oraz jakość życia.

Ważnym obszarem są interakcje z nowoczesnymi lekami przeciwpadaczkowymi. W badaniu pacjenta przyjmującego jednocześnie kilka preparatów nie wystarczy ustalić, czy liczba napadów się zmniejszyła. Trzeba również wiedzieć, czy kannabinoid zmienił stężenie pozostałych leków.

Jak należałoby zaprojektować idealne badanie THC w padaczce?

Najbardziej wartościowe badanie powinno porównywać co najmniej kilka grup: standardową terapię z placebo, standardową terapię z CBD oraz standardową terapię z CBD i określoną dawką THC. W niektórych projektach uzasadnione mogłoby być również wykorzystanie grupy otrzymującej samo THC, o ile kwestie bezpieczeństwa i etyczne na to pozwalałyby.

Pacjenci powinni zostać podzieleni według konkretnego typu padaczki i rodzaju napadów. Analizowanie wszystkich postaci choroby jako jednej grupy mogłoby ukryć zarówno rzeczywistą skuteczność, jak i potencjalne ryzyko w wybranych zespołach.

Poza częstotliwością napadów należałoby mierzyć ich czas trwania i ciężkość, liczbę interwencji ratunkowych, hospitalizacje oraz występowanie stanu padaczkowego. Równie ważne byłyby funkcje poznawcze, zachowanie, sen i ogólna jakość życia.

W przypadku dzieci obserwacja powinna być długotrwała. Krótkie badanie może wykazać zmniejszenie napadów, ale nie odpowie na pytanie, czy wielomiesięczna albo wieloletnia ekspozycja na THC wpływa na rozwój poznawczy.

Dlaczego rok 2025 nie przyniósł jeszcze przełomu dla THC?

Choć badania nad kannabinoidami dynamicznie się rozwijają, do 2025 roku baza dowodowa dotycząca padaczki nadal pozostawała wyraźnie skoncentrowana na CBD. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa w swoich materiałach dotyczących konopi i padaczki podkreśla skuteczność kannabidiolu w określonych zespołach, wskazując przede wszystkim Dravet i Lennox-Gastaut.

NICE po ponownym przeglądzie swoich wytycznych w 2025 roku nie wprowadziło zmiany, która ustanawiałaby THC jako standardowe leczenie padaczki. Nadal pozostaje natomiast aktualne pytanie badawcze dotyczące tego, czy dodanie THC do CBD zmienia częstość napadów i profil bezpieczeństwa.

Jest to ważna informacja, ponieważ rozwój legalnych rynków konopi może tworzyć wrażenie, że dostępność produktu jest równoważna z dowodem jego skuteczności medycznej. Są to dwie całkowicie różne kwestie. Preparat może być legalnie dostępny w określonym systemie prawnym, a jednocześnie nie posiadać wysokiej jakości dowodów pozwalających uznać go za leczenie konkretnej choroby.

Aktualny stan wiedzy jest bardziej złożony niż proste „THC działa” lub „THC nie działa”

Najbardziej naukowo uzasadnionym podejściem jest obecnie zaakceptowanie faktu, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. Istnieją mechanizmy biologiczne, dzięki którym THC może wpływać na pobudliwość neuronalną. Istnieją modele eksperymentalne pokazujące potencjalne działanie przeciwdrgawkowe. Jednocześnie istnieją dane eksperymentalne i kliniczne sygnały wskazujące, że w określonych warunkach kannabinoidy zawierające THC mogą wiązać się z występowaniem lub nasileniem napadów.

Brak jednoznaczności nie oznacza, że temat jest bezwartościowy. Wręcz przeciwnie — jest to właśnie powód prowadzenia dalszych badań. Układ endokannabinoidowy stanowi ważny element regulacji funkcjonowania układu nerwowego i może dostarczyć nowych celów terapeutycznych.

Należy jednak oddzielić badania nad układem endokannabinoidowym od twierdzenia, że samodzielne stosowanie produktów z wysoką zawartością THC jest metodą leczenia padaczki. Obecny poziom dowodów nie pozwala na takie stwierdzenie.

THC, receptor CB1 i mechanizmy odpowiedzialne za pobudliwość mózgu

Aby lepiej zrozumieć, dlaczego THC może wpływać na napady padaczkowe w niejednoznaczny sposób, trzeba dokładniej przyjrzeć się receptorowi CB1. Jest on jednym z najliczniej występujących receptorów sprzężonych z białkiem G w ośrodkowym układzie nerwowym. Szczególnie wysokie stężenie receptorów CB1 występuje w strukturach związanych z pamięcią, kontrolą ruchu, emocjami i przetwarzaniem bodźców, między innymi w hipokampie, korze mózgowej, zwojach podstawy i móżdżku. Wiele z tych obszarów może jednocześnie uczestniczyć w powstawaniu i rozprzestrzenianiu aktywności padaczkowej.

THC działa jako częściowy agonista receptorów CB1. Oznacza to, że wiąże się z receptorem i pobudza jego aktywność, ale mechanizm ten różni się od działania naturalnych endokannabinoidów produkowanych przez organizm. Endokannabinoidy są zwykle syntetyzowane lokalnie i w odpowiedzi na określony stan aktywności neuronalnej. Ich działanie jest więc precyzyjnie kontrolowane pod względem miejsca i czasu. Po dostarczeniu THC z zewnątrz aktywacja receptorów CB1 ma znacznie mniej lokalny charakter.

To właśnie ta różnica może mieć duże znaczenie dla padaczki. Naturalny układ endokannabinoidowy jest elementem regulacyjnym, który pomaga dostosowywać siłę sygnałów pomiędzy neuronami. THC może natomiast oddziaływać jednocześnie na dużą liczbę receptorów znajdujących się w różnych typach komórek. W pewnych obwodach może ograniczać sygnały pobudzające, a w innych wpływać na transmisję hamującą. Ostateczny rezultat zależy więc od złożonej architektury konkretnej sieci neuronalnej.

Glutaminian, GABA i znaczenie równowagi neuronalnej

W badaniach nad padaczką ogromne znaczenie ma równowaga pomiędzy pobudzającym i hamującym neuroprzekaźnictwem. Jednym z najważniejszych neuroprzekaźników pobudzających jest glutaminian. Z kolei podstawowym neuroprzekaźnikiem hamującym w dojrzałym mózgu jest kwas gamma-aminomasłowy, czyli GABA.

W prawidłowo funkcjonującym układzie nerwowym oba mechanizmy pozostają w dynamicznej równowadze. Neurony muszą być wystarczająco aktywne, aby mózg mógł przetwarzać informacje, ale jednocześnie aktywność ta musi być kontrolowana. Nadmierna synchronizacja dużych grup neuronów może prowadzić do powstania patologicznego wyładowania charakterystycznego dla napadu padaczkowego.

Receptory CB1 znajdują się zarówno na zakończeniach neuronów glutaminergicznych, jak i GABA-ergicznych. Jeżeli ich pobudzenie przez THC zmniejszy uwalnianie glutaminianu, teoretycznie może prowadzić do ograniczenia pobudliwości sieci. Jeżeli jednak w określonym obszarze dominującym efektem będzie zahamowanie uwalniania GABA, osłabiony zostanie jeden z mechanizmów zabezpieczających przed nadmierną aktywacją neuronów.

Takie zjawisko pomaga wyjaśnić, dlaczego wpływu THC na napady nie da się przedstawić za pomocą prostego schematu. Ten sam receptor może uczestniczyć w różnych procesach zależnie od tego, na jakim rodzaju neuronu się znajduje. Liczy się także stan sieci neuronalnej przed podaniem substancji, rodzaj padaczki, wcześniejsza ekspozycja na THC oraz obecność innych leków działających na ośrodkowy układ nerwowy.

Hipokamp jako ważny obszar badań nad THC i padaczką

Szczególne zainteresowanie badaczy budzi hipokamp. Struktura ta odgrywa podstawową rolę w procesach pamięci i uczenia się, ale jest również jednym z kluczowych obszarów badanych w kontekście padaczki skroniowej. W hipokampie znajduje się bardzo duża liczba receptorów CB1, dlatego działanie kannabinoidów może istotnie modyfikować aktywność lokalnych obwodów neuronalnych.

Eksperymenty laboratoryjne wykazały, że układ endokannabinoidowy może ulegać zmianom po napadach oraz podczas rozwoju przewlekłej padaczki. Zmieniać może się między innymi ekspresja receptorów CB1 i funkcjonowanie enzymów odpowiedzialnych za syntezę oraz rozkład endokannabinoidów. Jest to kolejny argument pokazujący, że reakcja zdrowego mózgu na THC nie musi być taka sama jak reakcja mózgu osoby z padaczką.

W przypadku przewlekłej choroby neurologicznej sieć neuronalna może przechodzić procesy reorganizacji. Niektóre połączenia słabną, inne powstają, a określone populacje receptorów mogą zwiększać lub zmniejszać swoją aktywność. W takich warunkach substancja działająca na CB1 może wywołać inne konsekwencje niż w zdrowym układzie nerwowym.

Czy naturalny układ endokannabinoidowy chroni przed napadami?

Wyniki licznych badań przedklinicznych sugerują, że endokannabinoidy mogą uczestniczyć w naturalnych mechanizmach ograniczających nadmierną aktywność neuronów. Podczas intensywnej aktywności neuronalnej zwiększona produkcja endokannabinoidów może działać jak mechanizm sprzężenia zwrotnego, redukując dalsze uwalnianie neuroprzekaźników.

Takie obserwacje doprowadziły do hipotezy, że modyfikowanie układu endokannabinoidowego mogłoby być potencjalnym kierunkiem rozwoju nowych leków przeciwpadaczkowych. Nie musi to jednak oznaczać bezpośredniego stosowania THC. Możliwe strategie obejmują również wpływanie na enzymy odpowiedzialne za metabolizm endokannabinoidów, modulowanie receptorów w bardziej selektywny sposób albo oddziaływanie na konkretne elementy tego systemu bez wywoływania psychoaktywnych efektów charakterystycznych dla THC.

Dla przyszłej farmakologii może to mieć ogromne znaczenie. Jeśli udałoby się wykorzystać mechanizmy ochronne układu endokannabinoidowego przy jednoczesnym uniknięciu niekorzystnych konsekwencji szerokiej aktywacji receptorów CB1, możliwe byłoby opracowanie zupełnie nowej klasy terapii. Badania tego rodzaju pozostają jednak przede wszystkim domeną eksperymentalnej neurofarmakologii.

THC a epileptogeneza

Warto rozróżnić działanie substancji na pojedynczy napad od jej potencjalnego wpływu na epileptogenezę. Epileptogeneza to proces, w wyniku którego wcześniej prawidłowo funkcjonujący mózg rozwija trwałą podatność na spontaniczne napady. Może on następować na przykład po urazie mózgu, udarze, infekcji lub innych uszkodzeniach układu nerwowego.

Teoretycznie substancja może zmniejszać intensywność pojedynczego napadu, ale nie wpływać na proces prowadzący do powstania padaczki. Możliwa jest również sytuacja odwrotna, w której lek nie zatrzymuje natychmiast napadu, lecz wpływa na długoterminowe mechanizmy przebudowy sieci neuronalnych. Dlatego badania nad kannabinoidami analizują coraz więcej parametrów niż tylko sam próg drgawkowy.

W kontekście THC dane dotyczące potencjalnego wpływu na epileptogenezę nadal są niewystarczające do wyciągnięcia praktycznych wniosków klinicznych. Układ endokannabinoidowy uczestniczy w procesach neuroplastyczności, reakcji zapalnej i regulacji przekaźnictwa synaptycznego, więc biologicznie istnieją podstawy do prowadzenia takich badań. Nie oznacza to jednak, że przewlekłe stosowanie THC zapobiega rozwojowi padaczki.

Stan zapalny mózgu i kannabinoidy

Coraz więcej badań nad padaczką zwraca uwagę na rolę neurozapalenia. W określonych formach choroby aktywacja komórek glejowych oraz produkcja mediatorów zapalnych mogą uczestniczyć w zmianach pobudliwości neuronalnej i podtrzymywaniu patologicznych procesów zachodzących w mózgu.

Kannabinoidy wykazują zdolność oddziaływania na wiele mechanizmów związanych z reakcją immunologiczną. Szczególną rolę przypisuje się receptorom CB2, których ekspresja jest silniej związana z komórkami układu odpornościowego niż w przypadku receptorów CB1. THC może oddziaływać zarówno na CB1, jak i CB2, co wzbudziło zainteresowanie potencjalnym wpływem tej substancji na neurozapalenie.

Problem polega ponownie na tym, że potencjalny efekt biologiczny nie jest równoznaczny ze skutecznością kliniczną. Nawet jeśli THC wpływa na określone szlaki zapalne w doświadczeniu laboratoryjnym, nie oznacza to, że zmniejszy częstość napadów u pacjenta. Konieczne jest wykazanie, że zmiana konkretnego mechanizmu biologicznego rzeczywiście przekłada się na znaczący rezultat terapeutyczny.

Badania na zwierzętach a rzeczywiste leczenie człowieka

Historia medycyny zna wiele substancji, które wykazywały bardzo interesujące działanie w modelach zwierzęcych, ale nie sprawdziły się w badaniach klinicznych. Różnice pomiędzy gatunkami dotyczą metabolizmu, budowy receptorów, aktywności enzymatycznej i organizacji układu nerwowego. Dodatkowo eksperymentalny model drgawek nie odtwarza całej złożoności przewlekłej padaczki człowieka.

W badaniu na zwierzęciu można na przykład podać substancję przed chemicznym wywołaniem drgawek i sprawdzić, czy opóźnia pojawienie się napadu. Jest to cenna informacja o potencjalnym działaniu farmakologicznym, lecz pacjent z padaczką może doświadczać spontanicznych napadów przez wiele lat, przyjmować kilka leków i mieć inne choroby współistniejące.

Różnić może się również metabolizm THC. Substancja po podaniu doustnym przechodzi przez wątrobę i jest metabolizowana między innymi do aktywnego 11-hydroksy-THC. Stężenie poszczególnych metabolitów zależy od drogi podania, metabolizmu pacjenta i innych przyjmowanych leków. Te elementy dodatkowo komplikują przenoszenie wyników eksperymentalnych do praktyki klinicznej.

Dlaczego badania obserwacyjne dają tak niejednoznaczne wyniki?

Obserwowanie pacjentów używających produktów konopnych może dostarczyć wartościowych informacji, ale takie badania są obciążone wieloma czynnikami zakłócającymi. Szczególnie trudne jest ustalenie faktycznego składu produktu. Preparat określany przez pacjenta jako olej konopny może zawierać praktycznie wyłącznie CBD, mieszaninę CBD i THC albo zupełnie inne proporcje składników.

Jeszcze większy problem występuje przy produktach pochodzących z niekontrolowanego rynku. Deklarowane stężenie kannabinoidów może nie odpowiadać zawartości rzeczywistej. Możliwe są również zanieczyszczenia lub obecność innych substancji. Bez analizy laboratoryjnej trudno więc ustalić faktyczną ekspozycję pacjenta.

Badacze muszą również brać pod uwagę zmianę standardowych leków przeciwpadaczkowych. Jeśli w tym samym okresie zmniejszono dawkę jednego leku, zwiększono dawkę drugiego i wprowadzono preparat konopny, określenie przyczyny zmiany częstości napadów staje się bardzo trudne.

Kolejnym problemem jest samo raportowanie napadów. Wiele badań opiera się na dzienniczkach prowadzonych przez pacjentów lub opiekunów. Nie wszystkie napady są łatwe do rozpoznania, a część może występować podczas snu. Dlatego w badaniach klinicznych szczególne znaczenie ma jednolita metodologia oraz odpowiednio długa obserwacja.

Preparaty pełnospektralne a oczyszczone kannabinoidy

Na rynku dostępne są produkty określane jako pełnospektralne, zawierające oprócz głównego kannabinoidu również szereg innych składników konopi. Zwolennicy takich preparatów często sugerują, że ich działanie może różnić się od działania pojedynczej oczyszczonej substancji.

Z punktu widzenia badań nad padaczką tworzy to jednak dodatkowy problem metodologiczny. Im więcej aktywnych składników zawiera preparat, tym trudniej ustalić, który z nich odpowiada za korzyść albo działanie niepożądane. Zwiększa się również liczba możliwych interakcji farmakologicznych.

Standaryzowany lek pozwala dokładnie określić ilość substancji przyjmowaną każdego dnia. Jest to szczególnie istotne w przewlekłej terapii neurologicznej. W przypadku produktu o zmiennym składzie nawet kolejne partie mogą różnić się stężeniem poszczególnych kannabinoidów.

Właśnie dlatego badania najwyższej jakości wymagają dokładnej charakterystyki preparatu. Określenie „medyczne konopie” bez informacji o stężeniu THC, CBD oraz dawkowaniu jest niewystarczające do oceny skuteczności przeciwpadaczkowej.

THC i CBD w jednym preparacie

Jednym z najczęściej dyskutowanych kierunków jest zastosowanie mieszanin zawierających CBD i niewielką ilość THC. Zwolennicy takiego podejścia zakładają, że oba związki mogą uzupełniać swoje działanie. Nadal jednak brakuje wysokiej jakości danych pozwalających określić, czy dodanie THC do CBD rzeczywiście zwiększa ochronę przed napadami.

Problem ten pozostaje na tyle istotny, że NICE w swoich rekomendacjach badawczych wprost wskazuje potrzebę porównania CBD z preparatem zawierającym CBD i THC. Jednym z pytań jest nie tylko wpływ na częstość napadów, ale również potencjalny wpływ na strukturę mózgu i funkcje neuropsychologiczne. Oznacza to, że sama liczba napadów nie jest wystarczającym kryterium oceny takiej terapii.

Według aktualnych zaleceń NICE dla ciężkiej padaczki lekoopornej istnieją konkretne rekomendacje dotyczące oczyszczonego kannabidiolu w określonych zespołach, natomiast dla dodawania THC do CBD nadal wskazuje się na potrzebę dalszych badań. Jest to bardzo wyraźne rozgraniczenie poziomu dowodów pomiędzy tymi dwoma podejściami.

Czy niewielka ilość THC może mieć znaczenie terapeutyczne?

Możliwość działania małych dawek THC jest przedmiotem zainteresowania między innymi dlatego, że efekty farmakologiczne kannabinoidów mogą być zależne od dawki. Teoretycznie mała ilość THC mogłaby wpływać na określone mechanizmy receptorowe bez wywoływania silnego efektu psychoaktywnego. Nie można jednak zakładać, że istnieje uniwersalna „niska dawka” bezpieczna dla każdego pacjenta z padaczką.

Wrażliwość na THC jest bardzo indywidualna. Ta sama ilość substancji może u jednej osoby wywołać niemal niezauważalne efekty, a u innej powodować silne zaburzenia percepcji, lęk, senność, zawroty głowy lub pogorszenie koordynacji. U pacjenta przyjmującego leki przeciwpadaczkowe reakcja może dodatkowo zmienić się z powodu interakcji farmakologicznych.

Nie ma więc obecnie podstaw do określenia jednej przeciwpadaczkowej dawki THC, którą można byłoby bezpiecznie stosować w warunkach domowych. Właśnie brak ustalonego zakresu terapeutycznego jest jedną z najważniejszych różnic między eksperymentalnym wykorzystaniem THC a zarejestrowanym leczeniem farmakologicznym.

THC a klobazam

Klobazam jest lekiem przeciwpadaczkowym należącym do benzodiazepin i ma szczególne znaczenie w dyskusji o kannabinoidach, ponieważ często stosuje się go między innymi w ciężkich zespołach padaczkowych. Najlepiej udokumentowane interakcje w tym zakresie dotyczą CBD, które może wpływać na metabolizm aktywnego metabolitu klobazamu i zwiększać jego stężenie.

W przypadku produktów zawierających jednocześnie CBD i THC sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ trudno przypisać obserwowane działania niepożądane wyłącznie jednemu składnikowi. Senność czy spowolnienie psychoruchowe mogą wynikać z leku przeciwpadaczkowego, kannabinoidów albo ich wzajemnego działania.

Dlatego podczas stosowania jakiegokolwiek preparatu kannabinoidowego u osoby otrzymującej kilka leków przeciwpadaczkowych konieczne jest uwzględnienie całego schematu farmakoterapii. Dodawanie kolejnej substancji bez wiedzy lekarza utrudnia zarówno zapewnienie bezpieczeństwa, jak i późniejsze ustalenie przyczyny ewentualnego pogorszenia.

THC a inne leki przeciwpadaczkowe

Kannabinoidy są metabolizowane w dużej mierze przez enzymy wątrobowe z rodziny cytochromu P450. Te same szlaki uczestniczą w metabolizmie wielu leków. Powstaje więc możliwość interakcji, w której kannabinoid zmienia stężenie leku przeciwpadaczkowego albo lek wpływa na stężenie kannabinoidu.

Znaczenie interakcji może być bardzo różne w zależności od konkretnego preparatu. Niektóre mogą prowadzić do wzrostu stężenia aktywnej substancji i zwiększenia działań niepożądanych. Inne mogą potencjalnie obniżać stężenie leku poniżej poziomu zapewniającego kontrolę napadów.

Pacjenci z padaczką lekooporną są szczególnie narażeni na ten problem, ponieważ często otrzymują politerapię. Jednoczesne stosowanie kilku leków zwiększa liczbę możliwych interakcji. To jeden z powodów, dla których eksperymentowanie z produktami zawierającymi THC bez konsultacji z neurologiem może być ryzykowne nawet wtedy, gdy sam produkt nie wywołuje natychmiast widocznych działań niepożądanych.

THC, walproinian i obciążenie wątroby

Walproinian jest jednym z szeroko stosowanych leków przeciwpadaczkowych. W badaniach dotyczących farmaceutycznego CBD szczególną uwagę zwrócono na możliwość zwiększenia aktywności enzymów wątrobowych przy jednoczesnym stosowaniu CBD i walproinianu. Nie oznacza to, że identyczny mechanizm musi dotyczyć THC, ale pokazuje, jak istotne jest monitorowanie funkcji wątroby podczas terapii kannabinoidami.

W przypadku preparatów wieloskładnikowych ustalenie odpowiedzialności konkretnego kannabinoidu staje się trudniejsze. Dlatego bezpieczeństwo mieszanin CBD i THC nie powinno być automatycznie oceniane na podstawie danych uzyskanych dla oczyszczonego CBD.

Senność jako ważne działanie niepożądane

Senność może wydawać się stosunkowo łagodnym skutkiem ubocznym, jednak u osoby z padaczką ma szczególne znaczenie. Nadmierna sedacja może wpływać na funkcjonowanie poznawcze, naukę, pracę oraz ryzyko upadków. Może również utrudniać opiekunowi ocenę, czy zmiana zachowania wynika z działania leku, stanu ponapadowego czy samego kannabinoidu.

THC może powodować senność i spowolnienie psychomotoryczne, ale u części użytkowników występuje również pobudzenie lub lęk. Reakcja zależy od dawki oraz indywidualnej podatności. Jeżeli jednocześnie stosowane są benzodiazepiny lub inne leki działające depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy, efekt może ulec nasileniu.

Wpływ THC na pamięć i funkcje poznawcze

Padaczka sama w sobie może wpływać na funkcje poznawcze. Znaczenie ma lokalizacja ogniska padaczkowego, częstotliwość napadów, wiek początku choroby oraz stosowane leki. U części pacjentów pojawiają się zaburzenia koncentracji, problemy z pamięcią lub spowolnienie przetwarzania informacji.

THC może dodatkowo wpływać na pamięć krótkotrwałą, uwagę i czas reakcji. Jest to szczególnie istotne przy ocenie potencjalnego zastosowania przewlekłego. Terapia zmniejszająca liczbę napadów, ale jednocześnie znacznie pogarszająca funkcjonowanie poznawcze, mogłaby nie zapewniać akceptowalnego bilansu korzyści i ryzyka.

Dlatego przyszłe badania nad THC w padaczce powinny obejmować nie tylko liczbę napadów, lecz również testy neuropsychologiczne. Takie podejście jest szczególnie ważne u dzieci, których mózg nadal się rozwija, oraz u osób uczących się lub wykonujących pracę wymagającą wysokiej koncentracji.

THC a lęk i reakcje psychiczne

THC może wpływać na nastrój w bardzo zróżnicowany sposób. U części osób wywołuje odprężenie, natomiast u innych może powodować niepokój, przyspieszenie myśli, dezorientację lub reakcje paranoidalne. Ryzyko takich efektów może rosnąć wraz z dawką oraz stężeniem THC w produkcie.

Ma to znaczenie w padaczce, ponieważ zaburzenia lękowe mogą współwystępować z chorobą neurologiczną. Dodatkowo silny niepokój może zaburzyć sen, a deprywacja snu jest dobrze znanym czynnikiem mogącym sprzyjać napadom u podatnych osób. W praktyce wpływ substancji na padaczkę może więc przebiegać nie tylko poprzez bezpośrednie oddziaływanie na receptory neuronalne, lecz również pośrednio poprzez sen, stres i zachowanie pacjenta.

THC i sen u osób z padaczką

Związek pomiędzy snem a padaczką jest bardzo silny. Niektóre napady występują przede wszystkim podczas snu, inne częściej pojawiają się po przebudzeniu. Niedobór snu może zwiększać prawdopodobieństwo napadu u wielu pacjentów.

THC może wpływać na architekturę snu, ale efekty zależą między innymi od dawki i regularności stosowania. Przy krótkotrwałej ekspozycji niektórzy użytkownicy zgłaszają łatwiejsze zasypianie, jednak przewlekłe stosowanie oraz późniejsze odstawienie może prowadzić do zmian jakości snu i występowania intensywnych snów.

Z tego względu proste stwierdzenie, że THC poprawia sen osoby z padaczką, byłoby zbyt daleko idące. Nawet jeśli początkowo skraca czas zasypiania, długoterminowe konsekwencje mogą wyglądać inaczej. Ponownie potrzebne są badania dotyczące konkretnych grup pacjentów.

Tolerancja na THC a leczenie przewlekłe

Przy regularnym stosowaniu THC może dochodzić do rozwoju tolerancji. Oznacza to, że ta sama dawka po pewnym czasie może wywoływać słabszy efekt niż na początku. Mechanizm związany jest między innymi ze zmianami funkcjonowania receptorów CB1.

Dla potencjalnego zastosowania przeciwpadaczkowego stanowi to poważny problem. Jeśli efekt terapeutyczny osłabiałby się w wyniku tolerancji, konieczne mogłoby być zwiększanie dawki. To z kolei mogłoby zwiększać ryzyko działań psychoaktywnych oraz innych skutków ubocznych.

Nie wiadomo również, czy potencjalne właściwości przeciwdrgawkowe THC podlegałyby tolerancji w identycznym stopniu jak jego subiektywne działanie psychoaktywne. Jest to zagadnienie wymagające dalszych badań.

Nagłe odstawienie THC a ryzyko napadów

Osobnym problemem jest nagłe zaprzestanie regularnego używania dużych ilości THC. U części osób może pojawić się zespół odstawienny obejmujący między innymi drażliwość, zaburzenia snu, niepokój i zmniejszenie apetytu. U pacjenta z padaczką zaburzenia snu i inne fizjologiczne konsekwencje odstawienia mogą mieć dodatkowe znaczenie.

W literaturze opisywano także przypadki zmian częstości napadów związanych z odstawieniem produktów konopnych, ale dane nie pozwalają obecnie określić uniwersalnego poziomu ryzyka. Bardzo ważne jest ponadto rozróżnienie pomiędzy konopiami zawierającymi naturalne THC a syntetycznymi kannabinoidami, które posiadają zupełnie inny profil farmakologiczny.

THC a syntetyczne kannabinoidy — istotna różnica

W kontekście napadów bardzo często do jednego zbioru trafiają THC i syntetyczne kannabinoidy występujące w tak zwanych nowych substancjach psychoaktywnych. Jest to poważny błąd. Wiele syntetycznych kannabinoidów działa na receptor CB1 jako znacznie silniejsi agoniści niż THC i może wywoływać znacznie bardziej gwałtowne efekty.

W zatruciach syntetycznymi kannabinoidami opisywano między innymi ciężkie zaburzenia psychiczne, tachykardię, zaburzenia świadomości i napady drgawkowe. Dane dotyczące takich produktów nie powinny być bezpośrednio odnoszone do naturalnego delta-9-THC. Jednocześnie pokazują one, że nadmierna stymulacja układu kannabinoidowego może mieć poważne konsekwencje neurologiczne.

Co mówią dane z systemów nadzoru nad działaniami niepożądanymi?

Istotnym uzupełnieniem badań klinicznych są systemy farmakowigilancji i toksykowigilancji. Pozwalają one gromadzić informacje o zdarzeniach występujących w realnym świecie, także wśród osób używających produktów poza kontrolowanymi badaniami.

Analiza opublikowana w 2025 roku na podstawie francuskich baz nadzoru nad bezpieczeństwem dotyczyła przypadków efektów konwulsyjnych związanych ze stosowaniem kannabinoidów. W bazach obejmujących kilka tysięcy zgłoszeń dotyczących kannabinoidów zidentyfikowano ponad sto przypadków zdarzeń drgawkowych. W wielu przypadkach obecne były dodatkowe czynniki ryzyka, takie jak inne substancje psychoaktywne, alkohol czy leki mogące wpływać na próg drgawkowy.

Tego typu analiza nie dowodzi automatycznie, że THC spowodowało każdy zgłoszony napad. Systemy spontanicznych zgłoszeń służą przede wszystkim do identyfikowania sygnałów bezpieczeństwa. Nie posiadają odpowiedniej grupy kontrolnej, a informacje o dawkach i dokładnym składzie produktów bywają niekompletne.

Mimo tego badania te mają duże znaczenie, ponieważ przypominają, że możliwość wystąpienia napadu po ekspozycji na kannabinoidy nie jest wyłącznie teoretycznym problemem laboratoryjnym. Wymaga dalszych badań, zwłaszcza w kontekście rosnącej dostępności produktów zawierających wysokie stężenia THC.

Znaczenie stężenia THC we współczesnych produktach

Ocena historycznych danych dotyczących marihuany ma jeszcze jedno ograniczenie. Produkty konopne używane kilkadziesiąt lat temu nie muszą odpowiadać produktom dostępnych współcześnie pod względem zawartości THC. W niektórych kategoriach produktów możliwe jest osiąganie bardzo wysokiego stężenia tego kannabinoidu.

Oznacza to, że obserwacje z przeszłości nie zawsze można bezpośrednio przenosić na współczesną ekspozycję. Szczególnie koncentraty THC mogą dostarczać ilości substancji znacznie większe niż tradycyjny susz roślinny.

Z punktu widzenia osoby z padaczką jest to istotne, ponieważ zależność między dawką a wpływem na pobudliwość mózgu może nie być liniowa. Substancja wykazująca określony efekt przy bardzo małej dawce nie musi działać tak samo przy dawce wielokrotnie większej.

Czy THC powinno być traktowane jako lek przeciwpadaczkowy?

Na obecnym etapie wiedzy nie ma podstaw, aby uznać samo THC za standardowy lek przeciwpadaczkowy. Dowody kliniczne pozostają niewystarczające, a dane eksperymentalne wskazują na złożony, zależny od warunków wpływ na aktywność drgawkową.

W praktyce medycznej sytuacja CBD jest całkowicie inna. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa wskazuje, że kannabidiol wykazuje skuteczność w określonych rodzajach padaczki, w tym w zespołach Draveta i Lennoxa-Gastauta. NICE również posiada konkretne rekomendacje dotyczące zastosowania kannabidiolu jako terapii dodatkowej w wybranych ciężkich zespołach padaczkowych.

Dla THC nie istnieje obecnie porównywalna baza randomizowanych badań klinicznych potwierdzających skuteczność. Co więcej, NICE nadal traktuje pytanie o korzyść z dodania THC do CBD jako zagadnienie wymagające badań, a nie jako ustaloną praktykę kliniczną.

Dlaczego termin „medyczna marihuana na padaczkę” może wprowadzać w błąd?

Popularne określenie „medyczna marihuana” sugeruje jednorodny produkt, podczas gdy w rzeczywistości preparaty konopne mogą mieć całkowicie odmienny skład. Produkt z dominacją CBD i śladową ilością THC nie jest farmakologicznie równoważny produktowi zawierającemu wysokie stężenie THC.

Dla osoby czytającej o sukcesach CBD w leczeniu określonych zespołów padaczkowych może powstać błędne wrażenie, że każdy produkt z konopi posiada te same właściwości. Tymczasem badania kliniczne, na podstawie których zatwierdzono leczenie kannabidiolem, dotyczyły dokładnie określonego, standaryzowanego preparatu.

Przenoszenie tych wyników na produkty o wysokiej zawartości THC nie ma naukowego uzasadnienia. Jest to jedna z najważniejszych informacji, jakie należy uwzględniać przy interpretacji artykułów prasowych, wpisów internetowych i historii pojedynczych pacjentów.

Padaczka nie jest jedną chorobą

Współczesna epileptologia coraz wyraźniej podkreśla różnorodność napadów i zespołów padaczkowych. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa w 2025 roku opublikowała zaktualizowaną klasyfikację napadów padaczkowych, rozwijając wcześniejszy system z 2017 roku. Jednym z celów zmian jest jeszcze bardziej precyzyjne opisywanie typów napadów w praktyce klinicznej i badaniach.

Ma to bezpośrednie znaczenie dla badań kannabinoidów. Potencjalny efekt leku należy oceniać wobec konkretnego rodzaju napadów, a nie wyłącznie na podstawie ogólnego rozpoznania „padaczka”. Preparat może na przykład zmniejszać jeden rodzaj napadów, pozostając nieskutecznym wobec innych.

W badaniach CBD różnica ta jest bardzo dobrze widoczna. W określonych zespołach analizowano między innymi napady konwulsyjne lub napady prowadzące do upadku. Tak precyzyjna ocena pozwala stwierdzić, jaki rzeczywiście jest efekt terapii.

Zespół Draveta i kannabinoidy

Zespół Draveta jest ciężką encefalopatią padaczkową rozpoczynającą się zwykle we wczesnym dzieciństwie. U wielu pacjentów choroba ma związek z wariantami genu SCN1A, który koduje element kanału sodowego ważnego dla funkcjonowania neuronów. Napady mogą być długotrwałe i trudne do leczenia.

To właśnie w zespole Draveta przeprowadzono jedno z przełomowych randomizowanych badań klinicznych nad oczyszczonym CBD. Wykazano w nim zmniejszenie częstości napadów konwulsyjnych w grupie otrzymującej kannabidiol w porównaniu z placebo.

Nie było to jednak badanie THC. Różnica jest fundamentalna. Sukces kannabidiolu w zespole Draveta nie oznacza, że THC posiada podobną skuteczność. Właśnie na tym przykładzie najlepiej widać, dlaczego należy bardzo precyzyjnie nazywać substancję, której dotyczą wyniki badań.

Zespół Lennoxa-Gastauta

Zespół Lennoxa-Gastauta jest kolejną ciężką postacią padaczki, często rozpoczynającą się w dzieciństwie. Charakterystyczne są liczne typy napadów, zaburzenia aktywności elektrycznej mózgu oraz częste problemy rozwojowe i poznawcze.

W badaniach klinicznych oczyszczony CBD wykazał możliwość zmniejszenia częstości napadów prowadzących do upadku. Na podstawie takich danych kannabidiol uzyskał określone miejsce w terapii tego zespołu.

Również w tym przypadku nie można jednak utożsamiać działania CBD z THC. Preparat o dominującej zawartości tetrahydrokannabinolu może mieć zupełnie inny profil skuteczności i bezpieczeństwa.

Stwardnienie guzowate i CBD

Kolejnym przykładem zastosowania kannabinoidu w epileptologii jest stwardnienie guzowate. Choroba ta może powodować między innymi zmiany w różnych narządach oraz napady padaczkowe, które u części pacjentów są trudne do leczenia.

Badania kliniczne wykazały skuteczność farmaceutycznego CBD jako terapii dodatkowej napadów związanych ze stwardnieniem guzowatym. Aktualne rekomendacje NICE obejmują możliwość jego wykorzystania u odpowiednio dobranych pacjentów od drugiego roku życia po nieskuteczności lub nietolerancji wcześniejszej terapii.

Znów jednak jest to dowód dotyczący CBD, a nie THC. Im więcej pojawia się danych na temat terapeutycznego zastosowania kannabidiolu, tym ważniejsze staje się unikanie zbiorczego określenia „konopie leczą padaczkę”.

Co nadal trzeba zbadać w przypadku THC?

Lista niewiadomych pozostaje długa. Potrzebne są przede wszystkim randomizowane badania kliniczne wykorzystujące dokładnie standaryzowany preparat THC lub CBD+THC. Powinny one obejmować odpowiednią grupę placebo, precyzyjnie zdefiniowane rodzaje napadów i wystarczająco długi okres obserwacji.

Konieczne jest również ustalenie zależności dawka-efekt. Bez niej trudno określić, czy ewentualna skuteczność pojawia się poniżej poziomu powodującego istotne działania psychoaktywne. Należałoby także ustalić, czy rozwój tolerancji zmienia działanie przeciwdrgawkowe podczas przewlekłej terapii.

Badania powinny dokładnie analizować funkcje poznawcze i rozwój neurologiczny, zwłaszcza u dzieci i młodzieży. Potrzebne są również dane dotyczące wpływu na sen, zachowanie, zdrowie psychiczne oraz jakość życia.

Ważnym obszarem są interakcje z nowoczesnymi lekami przeciwpadaczkowymi. W badaniu pacjenta przyjmującego jednocześnie kilka preparatów nie wystarczy ustalić, czy liczba napadów się zmniejszyła. Trzeba również wiedzieć, czy kannabinoid zmienił stężenie pozostałych leków.

Jak należałoby zaprojektować idealne badanie THC w padaczce?

Najbardziej wartościowe badanie powinno porównywać co najmniej kilka grup: standardową terapię z placebo, standardową terapię z CBD oraz standardową terapię z CBD i określoną dawką THC. W niektórych projektach uzasadnione mogłoby być również wykorzystanie grupy otrzymującej samo THC, o ile kwestie bezpieczeństwa i etyczne na to pozwalałyby.

Pacjenci powinni zostać podzieleni według konkretnego typu padaczki i rodzaju napadów. Analizowanie wszystkich postaci choroby jako jednej grupy mogłoby ukryć zarówno rzeczywistą skuteczność, jak i potencjalne ryzyko w wybranych zespołach.

Poza częstotliwością napadów należałoby mierzyć ich czas trwania i ciężkość, liczbę interwencji ratunkowych, hospitalizacje oraz występowanie stanu padaczkowego. Równie ważne byłyby funkcje poznawcze, zachowanie, sen i ogólna jakość życia.

W przypadku dzieci obserwacja powinna być długotrwała. Krótkie badanie może wykazać zmniejszenie napadów, ale nie odpowie na pytanie, czy wielomiesięczna albo wieloletnia ekspozycja na THC wpływa na rozwój poznawczy.

Dlaczego rok 2025 nie przyniósł jeszcze przełomu dla THC?

Choć badania nad kannabinoidami dynamicznie się rozwijają, do 2025 roku baza dowodowa dotycząca padaczki nadal pozostawała wyraźnie skoncentrowana na CBD. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa w swoich materiałach dotyczących konopi i padaczki podkreśla skuteczność kannabidiolu w określonych zespołach, wskazując przede wszystkim Dravet i Lennox-Gastaut.

NICE po ponownym przeglądzie swoich wytycznych w 2025 roku nie wprowadziło zmiany, która ustanawiałaby THC jako standardowe leczenie padaczki. Nadal pozostaje natomiast aktualne pytanie badawcze dotyczące tego, czy dodanie THC do CBD zmienia częstość napadów i profil bezpieczeństwa.

Jest to ważna informacja, ponieważ rozwój legalnych rynków konopi może tworzyć wrażenie, że dostępność produktu jest równoważna z dowodem jego skuteczności medycznej. Są to dwie całkowicie różne kwestie. Preparat może być legalnie dostępny w określonym systemie prawnym, a jednocześnie nie posiadać wysokiej jakości dowodów pozwalających uznać go za leczenie konkretnej choroby.

Aktualny stan wiedzy jest bardziej złożony niż proste „THC działa” lub „THC nie działa”

Najbardziej naukowo uzasadnionym podejściem jest obecnie zaakceptowanie faktu, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. Istnieją mechanizmy biologiczne, dzięki którym THC może wpływać na pobudliwość neuronalną. Istnieją modele eksperymentalne pokazujące potencjalne działanie przeciwdrgawkowe. Jednocześnie istnieją dane eksperymentalne i kliniczne sygnały wskazujące, że w określonych warunkach kannabinoidy zawierające THC mogą wiązać się z występowaniem lub nasileniem napadów.

Brak jednoznaczności nie oznacza, że temat jest bezwartościowy. Wręcz przeciwnie — jest to właśnie powód prowadzenia dalszych badań. Układ endokannabinoidowy stanowi ważny element regulacji funkcjonowania układu nerwowego i może dostarczyć nowych celów terapeutycznych.

Należy jednak oddzielić badania nad układem endokannabinoidowym od twierdzenia, że samodzielne stosowanie produktów z wysoką zawartością THC jest metodą leczenia padaczki. Obecny poziom dowodów nie pozwala na takie stwierdzenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *